bobrzanie.pl – to co istotne w Bolcu, Bolesławiec, informacje, blogi, sport, rozrywka, humor, imprezy, wideo

Strefa kibica, czyli różnice między piłką, rowerem a kręglami

Wyobraźcie sobie, że ktoś w Bolesławcu wpada na pomysł zrobienia strefy kibica na Euro pod BOK – MCC. Wyobraźcie sobie, że jest sponsor, który w ramach zarobku na sprzedaży piwa (i nie tylko), sfinansuje całą imprezę.

Wyobraźcie sobie, że nawet sprawdzono, czy da się użyć kupionego za 140 000 publicznych złotych a stojącego przed BOK MCC telebimu do transmisji meczów. Da się! Wyobraźcie sobie, że władze miasta dochodzą do wniosku, że to świetny pomysł.

Wyobrażacie to sobie? Strata czasu. Żyjecie przecież w Bolesławcu.

U nas się nie dało, bo mamy inne priorytety. Nasze kino reklamuje się jako miejsce wolne od Euro 2012 a najważniejszą imprezą sportową za rządów prezydenta Piotra Romana były… Młodzieżowe Mistrzostwa Świata w Kręglarstwie Klasycznym w 2006 roku. Tak, tak – naprawdę za Waszą m.in. kasę osiem lat temu zorganizowano w naszym mieście mistrzostwa w sporcie, którego w Bolesławcu się nie uprawia i na tę okazję nawet postawiono u nas na chwilę kręgielnię. Złośliwcy i niewdzięcznicy mawiali wówczas, że w drugiej kadencji nasza władza zorganizuje mistrzostwa w skokach narciarskich (co byłoby przecież bardziej uzasadnione z racji zainteresowania Polaków tym sportem).

Oczywiście piłkarska strefa kibica nie byłaby pełna codziennie. Oczywiście straż miejska i policja miałyby nieco roboty (w sumie kibol większy od psa i nie gryzie, to chyba łatwiej złapać). Oczywiście piłka jest chamskim, samczym i prymitywnym sportem a popularność zawdzięcza tylko urodzie partnerek piłkarzy. Ale widzieliście jak miasto pustoszało na chwilę przed pojedynkiem z Rosjanami, Grekami czy Czechami?

Władze miasta nie organizując strefy kibica (tej pracy przy organizacji nie byłoby zbyt wiele) zachowały się jak wychowawca, który nie jeździ z klasą na wycieczkę. Zachowały się jak ktoś, kto ma w d… integrację mieszkańców. Zbiorowe emocje jednoczą, konsolidują i solidaryzują. Rozumiem, że pozytywne emocje mogłyby zniszczyć panujący wśród władz nastrój czczenia 176 tygodnicy zbrodni smoleńskiej, ale na upartego telebim mógłby puszczać bokami w przerwach meczu jakieś obłoki mgły.

Nie bez powodu jednak wspomniałem o mistrzostwach kręglarskich w Bolesławcu. Podczas przygotowań zdarzyła się mała aferka. Bardzo profesjonalne jury (przez grzeczność skład pominę) wybrało wówczas logo mistrzostw, które okazało się plagiatem. Plagiat ten wykryła redakcja świętej pamięci Wiadomości Bolesławca, redakcja w której miałem przyjemność wówczas pracować. W Ratuszu zrobiło się nerwowo, konkurs unieważniono. Po wszystkim do redakcji Wiadomości Bolesławca prezydent miasta przysłał podziękowanie.

Wyobrażacie sobie, że kiedyś w Bolesławcu władza potrafiła podziękować mediom za krytykę i tym samym przyznać się do błędu? Wiadomości Bolesławca były bardzo krytyczną wobec władz miasta i powiatu gazetą. Dziś żadne znaczące medium w mieście nie pozwala sobie na taką „jazdę po rządzących”. Dość wspomnieć, że kiedy starosta Cezary Przybylski minął się z prawdą, zobaczył siebie na okładce z nosem Pinokia, piętnowaliśmy dokształcanie przez prezydenta wiceprezydentów Karola Stasika i Andrzeja Chodyry za publiczne pieniądze czy ostro pisaliśmy o utrudnianiu przez starostę Krzysztofa Konopkę walki naszych siatkarzy o awans do III ligi (siatkarze Jadmaru Bolesławiec mecze „u siebie” rozgrywali w Lubaniu). Pisaliśmy o prawdziwych mechanizmach zdobywania przez miasto zbędnych certyfikatów, o manipulacjach i głupocie. Gazeta była stronnicza, ale była krytyczna wobec władzy.

A mimo to władza potrafiła się wznieść ponad niechęć do nas (przyznaję, że uzasadnioną) i powiedzieć „dziękuję”. Piszę o tym a propos naszej kolekcji kretyństw rowerowych, która wywołała efekt domina. Temat podjęło Radio Wrocław, gazety a nawet bolesławiecki portal (zwykle w takich sytuacjach temat podejmują tylko media spoza Bolesławca).

Skutki domina były różne, od wielkiego zainteresowania rankingiem na bobrzanach (dalej poszukujemy kolejnych kretyństw a samorządowcy nam w tym pomagają), po usuwanie kretyństw (powiat poprawił ścieżkę na Śluzowej, miasto usunęło słupek na Jana Pawła i podobno coś poprawiło na Asnyka).

Mądra władza cieszy się z kontroli społecznej, która uświadamia jej błędy i pomaga rządzić lepiej. Głupia wkurza się na krytykę zamiast wykorzystywać ją na swoją korzyść. Początkujący samorządowy boss potrafi powiedzieć „dziękuję”, przyznać rację albo włączyć się do akcji mediów. Kiedy już rozpanoszy się, rozsiądzie i usadowi w fotelu – umie się tylko boczyć i wkurzać, że ktokolwiek śmie się go czepiać, nawet jeśli czepia się słusznie.

Problemem ciągle pozostaje strefa kibica, strefa kibiców władzy, którzy klaszczą, podlizują się, przytakują i rozpieszczają pielęgnując samouwielbienie i poczucie nieomylności. Po dłuższym przebywaniu w takiej strefie nawet zwykłą krytykę ewidentnej głupoty władzy można potraktować jak zamach stanu i polityczną akcję.

 

Exit mobile version