bobrzanie.pl – to co istotne w Bolcu, Bolesławiec, informacje, blogi, sport, rozrywka, humor, imprezy, wideo

Po igrzyskach, po wakacjach

Skończyły się wakacje. Skończyła się olimpiada. Skończyło  się Eurospoko. Wraca duszna smoleńska atmosfera (DSA), w której będziemy się pławić co najmniej do premiery filmu Andrzeja Wajdy o Lechu Wałęsie, która to zapewne się odwlecze – po tym, jak przyszło producentom zrezygnować z kasy ze „złota frajerów”. Bo cóż może nam rozświetlić ten mrok, jeśli nie dzieło mistrza poświęcone postaci tak jasnej – jak Lech.

Zarzekałem się, że będę pisał o sprawach zwykłych – omijając tematykę polityczną, czy jakiekolwiek sfery funkcjonowania, których natura zalega głębiej niż gile w nosie.

Nawet wykonałem tu coś – co mi się wcześniej nie zdarzyło. Po przeczytaniu relacji, w jednej z lokalnych gazet do zawijania bułek z kiełbasą – napisałem i opublikowałem tekst…, ale po namyśle usunąłem go. Tekst był oczywiście polityczny i agresywnie polemizowałem w nim z autorem. Jednak skonstatowałem – co oczywiste, że w próżne da się nalać. Ale nie w bezdenne. Więc skasowałem.

Ale mimo szczerych chęci – nie da się tak na dłuższą metę. Bo wbrew próbom twierdzenia, że nie – nawet lepienie pierogów jest polityczne. Co jest bardzo łatwe do okazania – jeśli przyjrzeć się , kto w Polsce rządzi elewatorami. I ilu członków swojej rodziny zatrudnia tam każdy z chłopskich führerów. Żywyą y bronią.

O tych co żywyą – sporo już wiemy. Ci od broni też pewnie ufają krewnym. Ale z racji lepszego krycia służb – szanse na publikacje nagrań są znacznie mniejsze.

Napiszę strumieniem świadomości. Bo nastój jakoś nie sprzyja spójnym przemyśleniom – a ktoś musi się w końcu na Bobrzanach przebić przez glinianą skorupę sierpnia.

Dziś każdy przy odczytywaniu listy obecności, pomyślał sobie o tych latach, o tych rokach

minister Edukacji Narodowej Krystyna Szumilas

Czy ktoś pamięta jeszcze Euro 2012, w którym, zgodnie z badaniami opinii społecznej reprezentacja Polski odniosła istotny sukces? Stawiam dolary przeciwko orzechom, że 80% populacji tych prawdziwych, kulturalnych kibiców – gdyby zapytać ich o kolejność dwójki finałowej – miałaby wielkie problemy z udzieleniem prawidłowej odpowiedzi.

W ubiegły weekend opuściłem kraj południowo-zachodnim narożniakiem, aby sprawdzić co w Libercu i przypomnieć sobie jak się po ichniemu gada. A poza tym – wiecie, duszna, smoleńska atmosfera (DSA) sprawiała, że rodzina była już sina na twarzach. Trzeba było przeciwdziałać. Więc pojechaliśmy. Fajnie było. Jak to w Czechach. Moja sympatia do Nich wzrosła od czasu – kiedy zakończyli humanitarnym cięciem, boiskowe konwulsje „Orłów” na naszym Euro.
Za malutki jesteś Kreciku” – taki obrazek humorystyczny widziałem w sieci przed meczem. Krecik może i malutki. Ale bardziej wybiegany, mniej otłuszczony – i bardziej interesuje się sportem niż dziwkami i wódą.

Co zwróciło moją uwagę podczas tej wycieczki?

Święty spokój i cisza aglomeracji. W pogodne, letnie, weekendowe popołudnia – to ponad stutysięczne miasto zwalnia rytm. Na ulicach samochody mija się dość sporadycznie. Jadąc z centrum w kierunku na Frydland – mijamy może 5 aut.

Podobne obserwacje zawsze towarzyszyły mi na zachodzie Europy. Lub na południu. Weekendowy spokój. Ale nie tylko! Również przedpołudniowy – w dni powszednie. Do cholery! Albo się pracuje – albo siedzi w samochodach! Podobnie z wypoczynkiem. Się wypoczywa? Czy wozi autem? W Bolzano (również ponad 100 tysięcy ludzi) – do godziny 16 ulice są wyludnione!

W Polsce – o czym już swego czasu wspominałem, po godzinie 22.00, na wiejskiej drodze w sobotę – potrafiło minąć mnie 10 aut na odcinku jednego kilometra.

Może to jest oznaka wyższego poziomu cywilizacyjnego? A może jednak objaw zaleczania kompleksów, po czasach, kiedy to posiadanie Poloneza gwarantował jedynie długi i lojalny staż w PZPR? Teraz więc, trzeba – chcąc dogonić Europę, wyjeździć swoje godziny zagazowanym Golfem, albo bejcą w dizelku?

Wracamy do sportu.  14 sierpnia – po względnym odpoczynku od spotów reklamowych, w których rolę wiodącą odgrywali lewitujący faceci kopiący piłki we wszech kierunkach – zaniepokoiłem się bo ktoś, bodajże Babiarz z TVP, tym swoim podnieconym dyszkantem – wyrzucił z siebie zdanie zawierające hasło „Orły”, a potem padło pytanie „czy Lewandowski i Błaszczykowski” coś tam… Oho! Pomyślałem. Trup ożył.

15 sierpnia – „Oni” zagrali z Estonią. I dostali 0:1. Podniósł się taki tumult, że przegrać z Estonią! Ale jak? Z takimi kelnerami, amatorami.

Sprawdziłem ranking FIFA 2012: Estonia – pozycja 49. Polska – pozycja 54.

Pytam więc – o co kaman?

Tymczasem mamy pokaz – logiki w doborze kadr szkoleniowych w Polsce, na przykładzie Śląska Wrocław. Śląsk – przez ostatnie dwa sezony – Wicemistrz i Mistrz Polski. W podzięce za to – trener Orest Lenczyk został zwolniony z funkcji.

W kontekście tego faktu – warto przytoczyć słowa Zbigniewa Bońka, który napisał, parę dni temu, coś – co każdy bystry człowiek, mający kontakt z treningiem sportowców dostrzega dość szybko:

Lenczyk, ciężki we współżyciu, ale mądry i doświadczony, gdy obejmuje klub, to od razu drużyna zaczyna zawsze robić postępy, ma tendencję wznoszącą. Dlaczego? Zaufanym Orest mówi: „Po co ja ich będę uczył grać w piłkę? Na to trzeba lat, a i tak nie wiem, czy się nauczą. Ale gdy ich dobrze przygotuję fizycznie, gdy będą więcej biegać od przeciwnika, to wyniki mogą przyjść szybko.”  Nigdy się nie pomylił.

Tylko że z Lenczykiem piłkarzom na dłużej jest nie po drodze. Stary, zgred, goni, smutny, krzyczy i wymaga. A dzisiaj to trzeba ludzi głaskać, trzeba umieć dobrze mówić, żyć dobrze z piłkarzami, dać im dużo odpoczywać, robić ciekawe treningi, żeby się nie znudzili. No i oczywiście nie za dużo gonić. Bieg ciągły to dziś w naszej piłce coś, czego się w ogóle nie praktykuje. Oczywiście, zrozumiałbym to, gdyby były efekty, ale ich kompletnie brak. Jeszcze jakoś to wygląda, gdy gramy między sobą, ale jeśli wychylimy się poza granicę, to pierwsi umieramy, pierwsi oddychamy rękawami, i nigdy nie wyglądamy na lepiej przygotowanych fizycznie.

***

Proste jak łopata.

P.S.

Z ostatniej chwili: Trenerem Śląska Wrocław został 54-letni Czech – Stanislav Levy. Gdybyśmy chcieli wskazać mocne strony Levego – to znajduję dwie: Jest Czechem i nie jest Smudą (który podobno kręci się już znów w okolicach Ekstraklasy, by znowu poczynić jakieś cuda za parędziesiąt batów miesięcznie).

 

Exit mobile version