bobrzanie.pl – to co istotne w Bolcu, Bolesławiec, informacje, blogi, sport, rozrywka, humor, imprezy, wideo

Mniej wypadków i mniej kasy

14 sierpnia 2009 otwarto odcinek autostrady A4 między Krzyżową a Zgorzelcem. To historyczna data nie tylko dla bolesławieckiej gospodarki ale i dla bezpieczeństwa bolesławian. W roku 2010, wyjątkowo, na terenie miasta nie odnotowano żadnego wypadku samochodowego.

Autostrada pozbawiła miasto ogromnego ruchu tranzytowego. Szacowano, że przez miasto przejeżdżało na dobę ponad 18 000 samochodów. Były korki, ale były też pieniądze zostawiane przez kierowców m.in. na stacjach paliw i w przydrożnych barach. Jadąc starą „czwórką” (dawną drogą krajową nr 4 dziś noszącą numer 94) trudno przeoczyć miejsca po barach i zamknięte lokale. Otwarcie autostrady restauratorzy odczuli jak tąpnięcie. Dochody na początku spadły bardzo wyraźnie, w Gospodzie Kruszyna nawet o połowę – w Opałkowej Chacie o jedną trzecią – dopiero po dłuższym czasie się unormowały.

Szczęście mieli Ci, którzy potrafili przez otwarciem autostrady zbudować sobie na tyle silną markę, aby kierowcy i potem chcieli zjechać zjechać z autostrady i u nich zjeść lub przenocować. To m.in. sukces Gospody Kruszyna, hotelu Villa Ambasada i Opałkowej Chaty. Pecha mieli inni – jak bary między Bolesławcem a Wykrotami.

Otwarcie autostrady potężnie uderzyło w stacje paliw. Pierwszego lata po uruchomieniu drogi obroty spadły im o 70, a nawet 90 procent. Wykończyło również kilkanaście biznesów oferujących krasnale ogrodowe i inne tego typu „dekoracje”.

Druga strona medalu

Policyjne statystyki pokazują jednak jasno, że otwarcie autostrady poprawiło bezpieczeństwo w mieście i w powiecie. W 2008 roku w Bolesławcu miało miejsce 30 wypadków i 517 kolizji, w roku 2009 (rok otwarcia autostrady) liczba ta nieznacznie spadła – 28 wypadków i 471 kolizji. Stara „czwórka” była nazywana „drogą śmierci” m.in. przez dziennikarzy. Niemal nie było tygodnia bez poważnego wypadku na tej drodze (powyżej zdjęcie z jednego z takich zdarzeń). Ofiary śmiertelne zdarzały się często.

Rok 2010 był ewenementem – choć na starej „czwórce” nie było tak różowo, to w Bolesławcu nikt nie zginął w wypadku drogowym. Było zaledwie 19 wypadków i 482 kolizje. Rok później wypadków w mieście było zaledwie 16 a kolizji – 371.

Podobnie rzecz ma się jeśli popatrzymy na to, ile osób odniosło rany w wypadkach drogowych na terenie miasta. W 2008 i 2009 roku odpowiednio 30 i 34 osoby (przy 6 osobach zabitych w tych dwóch latach). W kolejnych dwóch latach zginęła tylko jedna osoba a 39 osób było rannych.

– Na podstawie danych statystyczny wyraznie widać ogromny wpływ przesunięcia ruchu kołowego na autostradę A4, widoczne jest w ilości wydarzeń drogowych oraz ich skutkach w liczbie osób rannych czy zabitych – mówi aspirant Anna Kublik-Rościszewska, rzecznik bolesławieckiej policji – Powtarzające się sytuacje zakorkowania obwodnicy również skutkowały wzmożonym ruchem w centrum Bolesławca. Bardzo ważne jest przeniesienie się ruchu samochodów ciężarowych poza miasto i mam tu na myśli względy bezpieczeństwa, ale również hałas, zanieczyszczenie powietrza itp.

– Ruch przeniósł się na autostradę i to jest aspekt pozytywny całej sytuacji – mówi młodszy brygadier Robert Brzeziński, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Bolesławcu. – Wypadków na autostradzie jest mniej. Jest bezpieczniej. 

Dla straży otwarcie autostrady było możliwością zdobycia nowego sprzętu. 

– Dostaliśmy ciężki samochód ratownictwa drogowego i ciężki samochód ratownictwa technicznego po to, żeby zabezpieczać autostradę – mówi mł. brygadier Brzeziński. – Komenda nie dostała jednak więcej pieniędzy ani możliwości zwiększenia ilości strażaków.

Walka o byt

Bolesławiec późno, ale prawidłowo zareagował na zmniejszenie ruchu tranzytowego. Biznesowym magnesem miasta miał być oddział Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „Inwest Park”. Pojawili się inwestorzy (również dzięki bliskości nowej autostrady) ale nie zmienili wiele w gospodarczym obrazie miasta. Niektórzy z nich są już po pierwszych zwolnieniach. Lokalni przedsiębiorcy mają więcej powodów do narzekań, niż do entuzjazmu m.in. dzięki wzrostom stawek podatków.

Bolesławianie okazali też swoistą formę niezgody na okpienie przez samorządy i zarządców tematu zmniejszenia skutków otwarcia autostrady. Drogi nie były oznakowane, i do Bolesławca po prostu trudniej było trafić. Starostwo Powiatowe w Bolesławcu cieszyło się z wymuszenia na Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i dofinansowania drogowskazów na Bolesławiec dopiero rok po otwarciu autostrady.

Protest Glinoludów na rondzie odbił się szerokim echem w mediach

Protest Glinoludów na rondzie odbił się szerokim echem w mediach

W związku z brakiem autostrady bolesławianie zorganizowali manifestację Glinoludów na bolesławieckim rondzie. Trudno ocenić jej skutek, ale pokazanie Glinoludów z ich własnymi drogowskazami w ogólnopolskiej telewizji i innych mediach na pewno unaoczniło niektórym osobom skalę problemu.

Viatoll nic nie zmienił

W pierwszej chwili po wprowadzeniu systemu opłat drogowych Viatoll zdawało się, że do miasta wraca część tranzytu. Jak jednak wynika z obserwacji policjantów, kierowcy ciężarówek wolą jednak autostradę, przejazd przez miasta i wsie bardziej podnosi koszty transportu niż opłaty.

Dla kierowców samochodów osobowych opcja zjeżdżania z autostrady do miasta nad Bobrem jest mało nęcąca. Mimo wielkich funduszy wydawanych na promocję miasta i kreowania go na stolicę ceramiki same zakupy to niezbyt bogata oferta.

Wiele osób wierzy, że jeśli w końcu dojdzie do wprowadzenia opłat dla wszystkich na nowym odcinku autostrady, ruch w mieście się zwiększy. Nie potwierdzają tego jednak doświadczenia innych miast położonych przy drogach płatnych. Kierowcy wolą wygodę.

Policja nie chce snuć teorii co się stanie, gdy autostrada będzie płatna.

– Możemy tylko pogdybać – mówi aspirant Kublik-Rościszewska. – Jeżeli chodzi o samochody ciężarowe i ekonomikę ich użytkowania, to nie spodziewamy się zagrożenia gwałtownym wzrotem ruchu drogowego w mieście, w kwestii osobówek może być różnie ale trudno wskazać jednoznacznie.

– Nie spodziewałbym się zwiększenia ruchu po wprowadzeniu opłat. – mówi Robert Brzeziński. – Na pewno zrezygnuje z korzystania z autostrady część mieszkańców z okolic, ale tranzyt pozostanie raczej na głównej drodze.

Płatna nieprędko

O wprowadzeniu opłat na pięćdziesięciokilometrowym odcinku między Zgorzelcem a Krzyżową i dalej do Wrocławia mówiło się już w roku 2009. Opłaty miały być wprowadzone w roku 2011, ale w styczniu 2011 Ministerstwo Infrastruktury jedynie wydało rozporządzenie na ten temat i do dziś prawie nic w tej sprawie nie zrobiono.

– Przede wszystkim nie nastąpi to prędko – mówi Michał Nowakowski, rzecznik wrocławskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – Płatności pojawią się dopiero wtedy, gdy zostanie przebudowany odcinek z Wrocławia do Krzyżowej. Odcinek od Zgorzelca do Krzyżowej nie będzie płatny do czasu aż całość zostanie przebudowana a prace koncepcyjne zmierzające do przebudowy autostrady są na etapie wstępnym. Do czasu wprowadzenia opłat minie jeszcze kilka lat.

 

Exit mobile version