bobrzanie.pl – to co istotne w Bolcu, Bolesławiec, informacje, blogi, sport, rozrywka, humor, imprezy, wideo

Święta, święta i po świętej

18 maja 2008 roku patronką Bolesławca została bardzo ciekawa kobieta, święta Maria de Mattias. Naprawdę tak myślę, bo miałem okazję dość mocno przybliżyć sobie jej życiorys, poglądy i dokonania. 

Jakiś czas przed ustanowieniem patronki wymyśliłem, że Telewizja Łużyce w której wówczas pracowałem, zrobi o Marii de Mattias film. Pomyśl był trochę nierealny, trochę ambicjonalny (że pokażemy, że potrafimy). Żeby było jasne: nie byłem wielkim zwolennikiem patronatu, wydawało mi się zawsze, że Bolesławiec jako miasto ma ważniejsze problemy niż religijne. A religia ma ważniejsze sprawy niż miasto Bolesławiec.

Zyskaliśmy dla pomysłu przychylność sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa, władz spółki, władz miasta i… poszło. Dzięki samozaparciu ówczesnego prezesa TV Łużyce, Tomka Buganika, dzięki operatorowi i montażyście Patrykowi Iskierskiemu oraz dziennikarce, Ilonie Parejko udało się zrealizować zdjęcia we Włoszech, w miejscach ważnych dla życia świętej. Część godzinnego filmu opowiadała jej biografię a część historię tego, jak doszło do ustanowienia patronatu. Film okazał się przedsięwzięciem fajnym oraz unikalnym w skali Bolesławca i lokalnych firm medialnych.

Dlaczego o tym piszę?

Potrzebowałem na szybko przypomnieć sobie kilka faktów z życia świętej i wydało mi się oczywiste, że znajdę je na stronie WWW dumnego z patronatu Urzędu Miasta. Jest zakładka patronka miasta (po lewej między ścieżkami rowerowymi a strażą miejską) a w niej  można znaleźć super newsa z września 2009 roku o tym, że Adoratorki Krwi Chrystusa z Włoch odwiedziły prezydenta Piotra Romana w Ratuszu. Klikamy TUTAJ.

Nie, no nie dramatyzujmy, internauta szukający na stronie miasta informacji o patronce tego miasta znajdzie i inne treści. Znajdzie na przykład w zakładce o patronce plakat zapraszający na obchody pierwszej rocznicy patronatu. Szansa że zdąży jest nikła, ale nie czepiajmy się detali.
Internauta znajdzie też dwa oświadczenia Rady Miasta w sprawie patronatu, jedną uchwałę i relację z uroczystości ustanowienia patronatu. Znajdzie też mapę, żeby trafił z parkingu na Rynek, jakby się na uroczystość w 2008 roku wybierał.

O co mi chodzi?

Może nam się ten patronat podobać lub nie, możemy o nim pamiętać lub nie, może nas mierzić lub cieszyć (Maria de Mattias to naprawdę ciekawą kobieta była!), ale do jasnego groma, skoro już tę patronkę mamy, to uczyńmy z patronatu dumę i element promocji miasta (pomysł z promocją przez świętą może się nie podobać, ale nie jest mój – to prezydent wyróżnił TV Łużyce za wspomniany wyżej film i jego rolę promocyjną).

W zakładce o patronce spodziewałbym się (i pewnie nie tylko ja) znaleźć jej biogram, wizerunek, opis związku z Bolesławcem i.., choćby tamten film, aby móc przybliżyć lub przypomnieć sobie tę postać. Oczywiście gdybym był obcokrajowcem, to chciałbym przeczytać takie treści w języku znanym bardziej niż polski. Ale nie klikajcie w wersje językowe strony, po co się denerwować…

Ale skoro już ten patronat mamy, skoro pięć lat minęło, to po co się napinać? Fakt ten, jak można wywnioskować ze strony magistratu, i tak nikogo nie zainteresuje, prawda?

Foto: 18 maja 2008, przygotowania do uroczystości.

Exit mobile version