bobrzanie.pl – to co istotne w Bolcu, Bolesławiec, informacje, blogi, sport, rozrywka, humor, imprezy, wideo

Dwunastu gniewnych ludzi

Kilka pytań od zwykłych obywateli oraz o sędziów, decydujących o wyniku procesu.

Tytułowych „dwunastu gniewnych ludzi” to bohaterowie amerykańskiego filmu z 1957 roku. Ta dwunastka to ława przysięgłych. W amerykańskim procesie karnym obywatele zasiadający w tzw. Małej Ławie Przysięgłych decydują o winie sprawcy, to znaczy o tym czy popełniając czyn zabroniony naruszył przepisy karne oraz czy chciał lub godził się na popełnienie przestępstwa. O samej karze orzeka sędzia zawodowy, jednak w wielu przypadkach orzeczenie winy oznaczało automatycznie stosowanie kary śmierci. W procesie karnym polskim zarówno o winie jak i o karze orzeka głównie sędzia zawodowy.

Film Sidneya Lumeta obejmuje kilka godzin pracy przysięgłych, obradujących nad winą młodego chłopaka, oskarżonego o zamordowanie ojca. Ich decyzja będzie równoznaczna z krzesłem elektrycznym dla sprawcy. Ale werdykt ławy w sprawie o śmierć musi być jednomyślny. Dowody przemawiają za winą, jedenastu przysięgłych nie ma wątpliwości, tylko jeden z nich, przysięgły nr 8, poprosi pozostałych o jedną godzinę na przedstawienie argumentów przeciw. Gdy skończy mówić, wszyscy zostaną przekonani, dwunastu gniewnych ludzi orzeknie „niewinny”.

Podobną pracę, jak przysięgli wykonuje sędzia zawodowy w polskim procesie karnym. Różnica sprowadza się do tego, iż sędzia zawodowy dysponuje opartą na studiach i doświadczeniu wiedzą prawniczą oraz własnym ukształtowanym sumieniem, zgodnie z którymi powinien wydać sprawiedliwy wyrok. Sędzia zawodowy jest zatem głosem państwa, które sprawuje wymiar sprawiedliwości. Natomiast zwykli obywatele, nie posiadający wiedzy prawniczej, ale dysponujący różnorodnym doświadczeniem życiowym, poziomem umysłowym, są głosem społeczeństwa, ludzi, w których interesie sprawiedliwość jest wymierzana.

Na gruncie tak zarysowanych różnic w systemach prawnych postawić można pytanie, czy sędziowie zawodowi lepiej ochronią interesy społeczności, niż sami jej członkowie zasiadający w ławie przysięgłych? Kto zatem lepiej ustali sprawcę, oceni dowody, przypisze winę – zawodowy prawnik, czy ludzie z ulicy?

By to ustalić, być może trzeba będzie odpowiedzieć na inne pytanie: czym jest sprawiedliwość i jakie jest jej źródło. Jeśli wynika ona z litery prawa, to któż lepiej zastosuje prawo, niż zawodowy sędzia? A co jeśli źródłem sprawiedliwości jest przede wszystkim przeczucie tego co dobre i słuszne? Może wtedy o winę lepiej zapytać tych, którzy codziennie, wśród wypełniania swoich obowiązków stanu (mężów i żon, rodziców, pracowników i pracodawców) odpowiadają na pytanie czy konkretny czyn jest dobry i słuszny?

Można przytaczać argumenty za tym ostatnim poglądem, chroniącym ludzi stawających w sądzie nie tyle przed sędziami, ile przed bezdusznością litery prawa, przed jej niemal nieludzkim charakterem.

W polskim systemie występuje coraz bardziej zanikająca instytucja ławników. Wielokrotnie np. w sądzie pracy, miałem satysfakcję przemawiać do zasiadających jako ławnicy pracodawców albo pracowników, którzy nierzadko znacznie lepiej znali rozpoznawaną materię z własnego doświadczenia niż sędzia zawodowy. W innych sądach zdarzało się często, że własnym doświadczeniem służyli przedstawiciele różnych zawodów i stanów, ekonomiści, nauczyciele, urzędnicy albo rodzice. Jednak zachodzące w Polsce zmiany w systemie prawa eliminują udział czynnika społecznego w procesach.

Różnice w systemach prawnych kształtują także różne zachowania stron i ich adwokatów w procesach. Inaczej przemawia adwokat do zawodowego sędziego, a inaczej do ławy przysięgłych, złożonej z ludzi wybranych w losowaniu spośród wszystkich obywateli uprawnionych do głosowania w wyborach. Przemawianie do przysięgłych będzie przypominało przemówienie polityczne. Zawodowego sędziego trzeba przekonać do koncepcji prawnej, często skomplikowanej i trudnej w odbiorze przez publiczność. „Dwunastu gniewnych ludzi” trzeba przekonać, że przedstawiony pogląd jest dobry i słuszny, a zatem sprawiedliwy. Bez wątpienia ten drugi system jest bardziej widowiskowy.

Nie ma chyba takiego prawnika, który nie zastanawiałby się nad kwestią kary śmierci. Kara śmierci nazywana jest „karą główną”, „najwyższym wymiarem kary”. Jednak określeniem najlepiej oddającym istotę tej kary, a zarazem sedno problemu jaki mamy z karą śmierci jest określenie „kara ostateczna”. Jej ostateczny charakter budzi sprzeciw tych¸ którzy nie zgadzają się z nieodwracalnością kary śmierci. Stąd postulat zawieszenia a nawet likwidacji kary głównej. Społeczeństwo mówi zatem: jeśli można zadośćuczynić wypuszczonemu na wolność więźniowi albo zwrócić zapłaconą grzywnę, to wsadzajmy do więzień, skazujmy na grzywnę. Ale jeśli nie da się przywrócić do życia niewinnie skazanego, zrezygnujmy z usług kata.

Co jednak w takiej sytuacji ze sprawiedliwością, no i jak my, zwykli ludzie, mamy się bronić przed tymi, którzy nas chcą pozbawić zdrowia lub życia?

Exit mobile version