bobrzanie.pl – to co istotne w Bolcu, Bolesławiec, informacje, blogi, sport, rozrywka, humor, imprezy, wideo

W kinowym fotelu: To właśnie seks

Są dwie rzeczy, które najmocniej szkodzą seksualności na ekranie: pruderia i powaga. Nawet jeżeli temu czy innemu filmowcowi uda się wyzbyć przesadnej wstydliwości, ich wizje często spętane są więzami zbyt poważnego potraktowania tematu. Całe szczęście, że są jeszcze twórcy tacy, jak Josh Lawson, który w lekki i pomysłowy sposób opowiada o peryferiach ludzkiej seksualności.

To właśnie seks (kolejny z filmów, który cierpi z powodu indolencji tłumaczy) jest pełnometrażowym debiutem australijskiego aktora znanego z serialu House of Lies i moglibyśmy życzyć sobie, aby więcej reżyserskich karier rozpoczynało się w takim stylu. Lawson łączy łatwość snucia zabawnych opowieści z tematyką, którą według wszelkich norm obyczajowych należy uznać za skandalizującą. Historie kilku par zmagających się z niecodziennymi upodobaniami seksualnymi na przemian śmieszą, wzruszają i wprawiają w zakłopotanie. Debiutant ciekawym okiem przygląda się dewiacjom i fantazjom, unikając jednocześnie osądzania bohaterów o niekonwencjonalnych preferencjach.

Choć fatalny polski tytuł (oryginalne The Little Death odnosi się do francuskiego określenia orgazmu) sugeruje dużą dawkę nagich ciał splecionych w miłosnym uścisku, w filmie Lawsona golizny nie ma prawie wcale. O seksie się mówi, nad seksem się zastanawia, fantazjuje się o nim, ale w To właśnie seks nie uprawia się go wiele. Reżyser-debiutant (po raz pierwszy także w roli scenarzysty) poświęca za to wiele miejsca bliskości, zrozumieniu, a także chęci spełnienia potrzeb i oczekiwań partnera. Ta australijska produkcja mówi więcej o uczuciowych relacjach niż wszystkie rom-komy razem wzięte, a przy okazji wykorzystuje do tego niebanalny, często absurdalny humor.

To właśnie seks przypomina subtelne połączenie Dzikich historii i Shortbus. Z pierwszego z wymienionych tytułów Lawson zapożycza szkatułkowy sposób narracji i nieco szalony humor, z drugiego – motyw poszukiwania spełnienia w miłości cielesnej. Debiut Australijczyka to znacznie łagodniejsze ujęcie tego tematu, ale właśnie w tej subtelności tkwi jego urok. Łatwo byłoby opowiedzieć o seksualnych dewiacjach, epatując obscenicznymi ujęciami. Opowiedzieć tak, by zdezaktualizować obowiązujące na ich temat stereotypy – to sztuka.

Film obejrzałem dzięki uprzejmości kina Nowe Horyzonty we Wrocławiu (www.kinonh.pl).

Exit mobile version