bobrzanie.pl – to co istotne w Bolcu, Bolesławiec, informacje, blogi, sport, rozrywka, humor, imprezy, wideo

Smutne miasteczko

Miasto obiecało Czechom wyłączność na wesołe miasteczko podczas Bolesławieckiego Święta Ceramiki. Obiecało zakładając, że nikt inny swojego terenu pod takie miasteczko nie wydzierżawi. Ale zrobiła to szkoła pijarów, która zresztą od miasta za grosze swój budynek i teren dostała na 30 lat parę lat temu. Niewdzięcznicy z tych pijarów, nie?

Wieść gminna niesie, że organizatorzy BŚC założyli sobie, że teren będzie wolny i puszczą sobie z niego na finał sztuczne ognie.

Z punktu widzenia pijarów deal jest czysty. Mają swój teren (swój bo długoterminowo dzierżawiony), ktoś im zaproponował wynajęcie go za fajną kasę na działalność, która nie godzi w dobre imię szkoły. Podobno zresztą umowę podpisano na trzy lata. No to czemu nie przytulić paru tysięcy (albo więcej) skoro ktoś daje? I czemu nie wydzierżawić swojego placu?

Afera się zrobiła, gdy Czechów szlag trafił, że organizatorzy nie dotrzymali słowa, a właściwie umowy. Zaczęły się rozmowy o odszkodowaniu. Podobno pokaźnym i stanowiącym niemałą część budżetu BŚC.

Miastowi postanowili więc spacyfikować pijarskie miasteczko na różne sposoby. Miejskie służby ograniczyły dostęp do legalnie wydzierżawionego placu zabaw, pojawiła się policja, strażnicy miejscy biegali po terenie, nie wpuszczano ludzi, którzy po prostu chcieli się zabawić na terenie legalnego wesołego miasteczka.

Ale metody są też inne, można złych pijarów i miasteczko obrzydzić. czytamy więc na portalu o filuternej nazwie Istotne, że „Pijarzy dla kasy wynajęli plac, miasto ma problem”. Źli pijarzy dla kasy wynajęli komuś swoje. No bo jak ktoś wynajmuje swoje, to przecież zwykle za darmo. Na przykład Istotne pewnie za wynajęcie miejsca reklamowego na portalu faktur nie wystawiają, bo i po co? Dla kasy? A fuj! Istotne wówczas byłyby jak pijarzy! Nie do pomyślenia!

Piszą dalej Istotne w swoim kuriozalnym tekście: „Właściciele raczej orientowali się, że ich teren w okresie święta może być potrzebny miastu. Kiedy zdecydowali, że wynajmą go wesołemu miasteczku, nikogo nie zapytali, czy nie będzie to kolidowało z miejską imprezą.” No pewnie, bo jak na przykład ktoś chce wynająć swoje mieszkanie turystom na BŚC, to powinien petycję do prezydenta napisać z pytaniem, czy przypadkiem lokum nie byłoby potrzebne dla gwiazd zapraszanych na imprezę.

Odwróćmy tę logikę i pomyślmy racjonalnie: Skoro miastu „może być potrzebny” prywatny teren, to miasto powinno a nawet musi sobie ten teren zabezpieczyć, wynająć, zabukować i mieć spokój. Ale tego nie zrobiło, czyli dało ciała. A dlaczego pijarzy mieliby kogokolwiek pytać o to, czy ich plany nie będą kolidowały z miejską imprezą? To organizatorzy miejskiej imprezy powinni zadbać o to, aby impreza przebiegała bez problemów i o to, aby mogli wywiązać się z umów.

Koleny cytat z Istotnych: „Okazało się, że dyrektor Adam Langhamemer wsadził miasto na minę.” Na jaką minę? To organizatorzy BŚC wsadzili na minę Czechów nie zabezpieczając im tego, co im obiecali. I to za grubą kasę. To się nazywa logika.

Najbardziej smutny fragment tekstu pokazującego interpretację rzeczywistości według władz miasta to ten mówiący, że dyrektor szkoły pijarów, Adam Langhammer, gdy „zorientował się, co narobił” (a raczej, gdy mu to dobitnie uświadomiono), wymówił umowę z dzierżawcami swojego terenu. Czyli co? Ugiął się, nie wywiązał się z własnych deklaracji i obietnic, bo organizatorzy BŚC nie zadbali o to, aby ich deklaracje wobec Czechów były realne? Postanowił ponieść konsekwencje czyjegoś niedopatrzenia?

Istotne piszą, że „dyrektor zażądał, by właściciele opuścili niezwłocznie teren należący do Pijarów.”

Chciałbym to zobaczyć: Staje dyrektor Langhammer naprzeciwko ludzi, z którymi podpisał umowę, zresztą po to zapewne, aby wesprzeć budżet prowadzonej przez siebie szkoły i mówi: Miałem zaćmę umysłową, zamroczyło mnie jak podpisywałem z wami umowę. Ta karuzela jest brzydka i śmierdzi, idźcie z Bogiem!

Tak to było?

Miasteczko o 21 było już smutne i puste, bo ktoś dał ciała.

Na Istotnych przeczytałem też, że podobno straż miejska będzie blokowała dostęp do smutnego miasteczka. Jakim prawem?

Bolec.info opisuje cały szereg represji: „Najpierw wynajęta została ochrona oraz zaangażowana Straż Miejska – mimo, że sprawa dotyczyła prywatnego terenu. Była też policja. W akcji „odbijania terenu” brały też udział spółki miejskie, choć nie wiadomo na czyje zlecenie działały. Wszystko po to, aby zmusić siłą drugie miasteczko do zaniechania swojej działalności.

Zamknięto wszystkie bramy wejściowe i obstawiono drugie miasteczko firmą ochroniarską i strażą miejską. Wypuszczano bawiące się dzieci i młodzież, ale kolejnych gości nie wpuszczano na teren lunaparku. Mało to – i tak większość dzieci przeskakiwała przez płot.”

Niewiarygodne.

Co ciekawe najemców placu pijarów zatrzymała (i wkrótce wypuściła) policja. Ich żony twierdziły, że byli straszeni. W sumie kto wie czy chłopów szlag nie trafił, gdy dowiedzieli się, że mają zwijać legalny interes, bo ktoś komuś coś obiecał i czy nerwy nie puściły im do tego stopnia, że wezwano policję. Można to zrozumieć.

Sprawa, jak piszą Istotne, może trafić do sądu. Nie może, a powinna. Czesi w sprawie przeciwko miastu raczej nie przegrają. Ludzie, którzy podpisali umowę z pijarami – pewnie też nie. Włożyli dużo wysiłku i kasy, żeby rozłożyć swoje miasteczka w pozornie normalnym mieście i uczciwie zarabiać kasę. Nikt swoją niedbałością i olewaniem podpisanych wcześniej umów nie powinien tego ich wysiłku niweczyć.

Ale mieszkamy w Bolesławcu. Sprawa zapewne zostanie jakoś tam dogadana i wyciszona a ludzie dowiedzą się z Istotnych, że Święto było wspaniałe i znakomicie zorganizowane. A gdy już na kontach organizatorów zakwitną premie za sukces, nikt tego smrodu nie będzie pamiętał. Nawet rodzice dzieci uczących się w szkole pijarów… Albo jacyś ludzie podpisujący umowy z ojcem dyrektorem… Bo przecież umowa – rzecz święta.

Ja tam na miejscu władz kupiłbym od właścicieli „pijarskiego miasteczka” te banery i powiesił na rogatkach:

Exit mobile version