bobrzanie.pl – to co istotne w Bolcu, Bolesławiec, informacje, blogi, sport, rozrywka, humor, imprezy, wideo

Wędrujące kubiki czyli bezhołowie w starostwie

Niniejszy publikacja jest pogłębieniem tekstu sprzed czterech miesięcy o budowie drogi Suszki – Stare Jaroszowice. Mowa w nim była o stanie nowej drogi i wycięciu w sezonie lęgowym ponad 150 drzew. Z czasem udało się ustalić adresata poz8drowień z lipca. Jest nim starosta bolesławiecki Tomasz Gabrysiak, który 19.VI 2019 r. wydał decyzję wyrażającą zgodę na późniejsze przeprowadzenie wycinki drzew. Teraz przyszedł czas na odrobinę powagi.

Przed każdą inwestycją urząd publikuje dość spory zbiór dokumentów. Od lokalnych zwyczajów zależy ich obszerność i solidność. W przypadku tej inwestycji zamieszczono m.in.: przedmiary robót, Specyfikację Istotnych Warunków Zamówienia z załącznikami i opis techniczny, który jest już częścią projektu budowlanego.

Punkt 1.5.1 Specyfikacji technicznych o tytule „Ochrona środowiska w czasie wykonywania robót” ma brzmienie: „Wykonawca ma obowiązek znać i stosować w czasie prowadzenia robot wszelkie przepisy dotyczące ochrony środowiska naturalnego.” Nad przestrzeganiem tego zapisu powinien czuwać z ramienia inwestora inspektor nadzoru.

Wydawać się może, że prowadząc prace na mocy zastosowanej w tym przypadku tzw. specustawy drogowej z 2003 r. uzyskano możliwość zignorowania ochrony środowiska. Jest to jednak nadużycie, którym posługują się urzędnicy. Ustawa ta daje możliwość wycinania drzew (art. 21 pkt 2: Do usuwania drzew i krzewów znajdujących się na nieruchomościach objętych decyzją o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej, z wyjątkiem drzew i krzewów usuwanych z nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków, nie stosuje się przepisów o ochronie przyrody (WYŁĄCZNIE – dopisek własny) w zakresie obowiązku uzyskiwania zezwoleń na ich usunięcie oraz opłat z tym związanych”), ale nie zwalnia ze stosowania innych przepisów.

Kwestię cięć reguluje punkt 12 SIWZ: „Drewno z wycinki (pnie drzew) stanowi własność Zamawiającego i należy je przewieźć i rozładować na bazie Zarządu Dróg Powiatowych w Bolesławcu…” (ech te rusycyzmy, u mile wspominanej polonistki p. Krystyny Raszki rysowało się człowieka na fabryce z napisem я рабoтaю на фабрике).

Sprawa klarowna, choć nie w wykonaniu starostwa w Bolesławcu. W przedmiarze robót umieszczono wykaz drzew do wycięcia. Znalazły się w nim 143 drzewa.

Ilość tę powtórzono w opisie technicznym. Na mapie projektowej do wycięcia oznaczono zaledwie 113, ale to wynika pewnie z braku solidnej inwentaryzacji geodezyjnej.

Opis techniczny, który jest już częścią wiążącego projektu, do przedsięwzięcia wykonała firma z terenu powiatu. Wykonuje ona nieco prac na zlecenie lokalnej administracji. Dwie inwestycje w sąsiednich wioskach przygotował ten sam zespół w składzie którego byli projektant i opracowujący. Źle o nim i zleceniodawcy świadczy, że nie dopatrzono się, że za podstawę opracowania przyjęto nieaktualną wersję Prawa Budowlanego (tekst jednolity ogłoszono w czerwcu 2018 r., powołano się na stan prawny z lutego 2016 r.). Tenże zespół w opisie technicznym wpisał również 143 drzewa do wycięcia.

Pośród załączników jest szczegółowy wykaz drzew do wycięcia. A w nim 152 drzewa. Bazując na informacji ze starostwa listę wykonał ten sam podmiot. Dla zobrazowania różnic poniższe zestawienie.

 

W specyfikacji istotnych warunków zamówienia (str. 3, 4) i w umowie zapisano, że wszystkie dokumenty są równoważne i że wymagania określone choćby w jednym z nich są obowiązujące dla wykonawcy, tak jakby były zawarte w całej dokumentacji. Rozbieżności świadczą o:

– braku solidności w wykonaniu dokumentacji

– braku kontroli lub nierzetelnej kontroli ze strony starostwa.

Takie niedociągnięcia mogą być podstawą zarzutu wprowadzania w błąd startujących w przetargu konkurentów, gdyż oferta mogłaby być korzystniejsza przy dostępie do prawidłowych danych.

Rozpatrując wymienione powyżej nieścisłości należy dodać, że w opisie technicznym napisano, że wycince podlegają drzewa od 35 do 130 cm. W wykazie są natomiast dwa drzewa o większym i ponad pięćdziesiąt o mniejszym wymiarze. Czy należy traktować to jako niedopatrzenie projektanta, czy samowolę urzędniczą?

W tym miejscu należy zadać kolejne pytanie. Co jest podstawą inwestycji? Projekt budowlany za który bierze odpowiedzialność wykonawca czy nic nie znaczące załączniki typu przedmiar lub zestawienie, których nie autoryzował żaden wykonawca i o których nie ma mowy w ustawie?

Jeszcze bardziej sprawę gmatwa ogłoszenie publiczne o przetargu. W punkcie „II.4) Krótki opis przedmiotu zamówienia” znalazł się zapis: „ 2) Wycinka istniejących drzew o średnicy od 27 – 144cm.” Analogiczne dane podano na stronie 3 SIWZ. W obu przypadkach nie dopatrzono się, że w wykazie są cieńsze drzewa.

Istotne jest, że największa różnica dotyczy najgrubszych drzew. W gospodarce leśnej każde drzewo jest ewidencjonowane. Podczas cięć przydrożnych, na co zwracała uwagę NIK, ewidencja jest fikcją.

W specyfikacjach technicznych opisano postępowanie ze zrywkowym materiałem handlowym: „Pnie przedstawiające wartość jako materiał użytkowy (np. budowlany, meblarski itp.) powinny być transportowane w sposób nie powodujący ich uszkodzeń.”

Z racji na wartość znalazło się w nich jeszcze drugie zdanie „Wykonawca ma obowiązek prowadzenia robót w taki sposób, aby drzewa przedstawiające wartość jako materiał użytkowy (np. budowlany, meblarski itp.) nie utraciły tej wartości w czasie robót.”

W tym przypadku inspektor nadzoru powinien wyegzekwować od kierownika budowy przestrzeganie przepisów i stosowanie wiedzy technicznej, a zarząd dróg podjąć dalsze czynności po dostarczeniu drewna na ulicę Modłową.

Na marginesie nie zapomniano o młodych drzewach i innych roślinach nadających się do ponownego posadzenia, które powinny być wykopane „z dużą ostrożnością, w sposób który nie spowoduje trwałych uszkodzeń, a następnie zasadzone w odpowiednim gruncie.” Czy były takie? Czyżby pytanie retoryczne?

Można by uznać, że nie miało co jechać, bo drzewa były zniszczone lub chore. Warto sięgnąć więc do wykazu drzew do wycięcia ze średnicami, mapy projektowej, archiwalnej fotografii i rosnących ciągle drzew w okolicy. Odcinek łatwy do zlokalizowania, bo to fragment tuż przed drogą do kopalni gliny, na którym drzewa nie stały w dużym zagęszczeniu.

Il. 1 Fragment mapy projektowej z naniesionymi numerami drzew z wykazu oraz wskazaniem dodatkowo ściętego drzewa.

 

Il. 2 Zdjęcie terenu przedstawionego na il. 1.

Wprawdzie na ściętych pniach nie ma miary, ale stoją obok podobne drzewa, których nie wycięto. Ich średnice wynoszą pomiędzy 48 a 70 cm. Z tabeli drzew do wycięcia wynika, że na powyższym zdjęciu, widoczne na pierwszym planie drzewa miały średnicę 44 cm.

Il. 3 Część wykazu drzew do wycięcia.

A przed nimi było jeszcze mniejsze ze średnicą 27 cm. Pamięć ludzka jest zawodna, ale niejedna osoba jeżdżąca tą drogą pamięta wzrokowo ich wielkość. Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że wykonującemu inwentaryzację się lekko miarka omsknęła.

Najistotniejsze z punktu widzenia mieszkańca powiatu są kolejne fakty. Już przy pierwszym etapie inwestycji kontrowersje wzbudzała kwestia odszkodowań. Powinny one odzwierciedlać wartość gruntów. Nieoficjalnie krąży opinia, że przy wycenie gruntów nie uwzględniono rosnących na nich drzew. Wraz z nieświadomością wywłaszczonych sprawa miała umrzeć śmiercią naturalną.

Innym zagadnieniem jest, co działo się ze ściętymi drzewami. Generalnie wyjeżdżało na bieżąco po pocięciu na odcinki o długości powyżej 3,0 m. W branżowym języku są to kłody, które wycenia się około 5 zł więcej za m³ niż dłużycę tj. całe pnie drzew. Samochody ładowano nawet około godziny 15.40. Zasadne jest pytanie, czy na placu ZDP możliwy jest rozładunek po 16.00?

Jeden z mieszkańców zaprotestował przy próbie wywozu drewna i cztery lipy złożono na sporą pryzmę. Kolejna osoba widząc tę sytuację zażądała pozostawienia drewna, następnego dnia jednak wszystko wywieziono. Gdy zaczęła rozmowy z różnego szczebla urzędnikami proponowano jej, stosując zaniżający współczynnik, zwrot połowy. Podstawy prawnej, pisemnej decyzji brak. Taka bolesławiecka przejrzystość.

Wspomniana pryzma leżała spokojne do 30.X. Wtedy ją zabrano, ponieważ zaczęło się gorączkowe zbieranie materiału, po tym, gdy autor 20.X zadał, w trybie dostępu do informacji publicznych, pytanie o składowaną na placu przy ulicy Modłowej ilość i ewentualną sprzedaż. Zabrano nawet gałęzie, które podlegały utylizacji przez wykonawcę drogi i nie powinny trafić do Bolesławca.

Jaki organ jest w stanie ustalić dokąd trafiła drewno z powiatowych inwestycji? Istnieją poważne przesłanki, że część dębiny została zagospodarowana w zupełnie innym miejscu.

Autor zadał sobie nieco trudu i wystosował do starostwa kilka pytań. Po odpowiedziach widać, że urzędnicy starostwa i podległych mu instytucji łamią art. 13 Ustawy o dostępie do informacji publicznej:

„1. Udostępnienie informacji publicznej na wniosek następuje bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 14 dni (…)

2. Jeżeli informacja publiczna nie może być udostępniona w terminie określonym w ust. 1, podmiot obowiązany do jej udostępnienia powiadamia w tym terminie o powodach opóźnienia oraz o terminie, w jakim udostępni informację (…).”

Nie udzielono m.in. odpowiedzi na pytania o ponadplanowo wycięte drzewo poza zakresem projektu i możliwość przyporządkowania drzew z wykazu do projektu. W przypadku pierwszego pytania 13.X wykonane zostało zdjęcie z obmiarem pnia. Widoczny jest on na tytułowym zdjęciu. 9.XI w tym samym miejscu znajduje się dziura w ziemi. W rejestrze UG w Bolesławcu nie ma wniosku o wycięcie drzewa na tej działce, dodatkowym miejscem do sprawdzenia legalności działania jest RDOŚ we Wrocławiu, która powinna konsultować wycinkę w pasie drogowym. Zachodzi tym samym prawdopodobieństwo, że dąb został wycięty nielegalnie i doszło do próby zatarcia złamania prawa, co też może uzasadniać milczenie. Jeśli faktycznie doszło do złamania prawa, przy założeniu, że ścięty dąb miał na wysokości 130 cm średnicę 50 cm, to kara nałożona przez wójta powinna wynieść ponad 38000,00 zł.

 

Il. 4 Pozostałość drzewa poza obszarem inwestycji 13.X i miejsce po nim 9.XI 2019 r.

Jednocześnie w przypadku pytania o brak zabezpieczania drzew podczas inwestycji kierownik ZDP P. Bednarski odpowiedział, że nie jest to informacja publiczna.

Il. 5 Uszkodzone drzewa na wschodnim odcinku drogi.

Il. 6 Uszkodzone drzewa na centralnym odcinku drogi.

Z tego powodu pytanie zostało przeredagowane na następujące: Dlaczego Zarząd Dróg Publicznych w trybie nadzoru inwestorskiego wraz z wyznaczonym inspektorem nadzoru nie egzekwują przestrzegania Prawa Budowlanego, Prawa o ochronie przyrody i Ustawy prawo ochrony środowiska dopuszczając do okaleczania rosnących w obszarze inwestycji drzew?

Równie sprytnie brzmiała odpowiedź na pytanie o usuwanie kolejnych drzew nie przewidzianych do usunięcia: „Nie przewiduje się wycinki kolejnych drzew”. Ilustracją do pytania było następujące zdjęcie.

Il. 7 usunięte drzewa na poboczu drogi 27. X 2019r.

W zasadzie nie wycięto ich, a wykopano je  z korzeniami. 29.X wykonana została dokumentacja fotograficzna z wymiarami. Większe z drzew miało obwód 75 cm. 9.XI miejsce jest dokładnie uprzątnięte i nie ma po nich śladu.

W terminie zmieściła się odpowiedź zastępcy kierownika ZDP, który 6.XI odpowiedział, że w ciągu całego roku ze wszystkich inwestycji zebrano 21,58 m³ i dotychczas nie kwalifikowano oraz nie sprzedawano materiału. Odpowiedź ta brzmi jak kpina. Nawet amator może orientacyjnie przy pomocy strony internetowej wyliczyć ilość drewna. Z pobieżnego przeliczenia wynika, że na pryzmie w Suszkach jest co najmniej 10 m³.

W powiecie obowiązuje uchwała 265/2017, cytat:

„§1. 1. Drewno pozyskane z wycinki drzew na podstawie prawomocnej decyzji odpowiedniego organu:

  1. w pasie drogowym dróg powiatowych,

  2. pozostałych drzew rosnących na gruntach będących własnością Powiatu Bolesławieckiego, uznaje się za drewno opałowe.

2.Drewno opałowe podlega sprzedaży przez jednostki budżetowe, które pozyskały drewno.

§6. W przypadku stwierdzenia po ścięciu drzewa, że posiada ono wartość użytkową należy dokonać jego oszacowania z należytą starannością.”

Kto pracuje przy drewnie, wie jak istotne jest prawidłowe obchodzenie się z nim, żeby wskutek złego składowania nie straciło wartości. Zwlekanie jest marnotrawstwem. Dla uzmysłowienia jego skali trzeba posłużyć się kwotami. W przypadku drewna opałowego ceny wahają się od 90 do 180 zł. Ale już w przypadku drewna użytkowego dębina kosztuje 500-600 zł/m³.

Najnowsza informacja z placu budowy jest taka, że w pośpiechu wywieziona 30.X, przy asyście zdezorientowanych policjantów, pryzma drewna, 8.XI zaczęła wracać do Suszek. Jedno z przywiezionych drzew pochodzi ze świeżej wycinki, co tylko potwierdza brak ewidencji pozyskiwanego drewna.

Czy ktoś jest w stanie ogarnąć to powiatowe bezhołowie?

 

Tekst powstał na podstawie:

Tadeusz Łasica

 

 

 

 

Exit mobile version