bobrzanie.pl – to co istotne w Bolcu, Bolesławiec, informacje, blogi, sport, rozrywka, humor, imprezy, wideo

Co jest nie tak z herbem powiatu bolesławieckiego ?

Przez długie wieki nasz powiat jakoś sobie radził bez herbu. Najpierw jako stary weichbild, potem jako część powiatu lwówecko-bolesławieckiego, a potem jako pruski Kreis Bunzlau. W XX wieku Niemcy doszli jednak do wniosku, że herb ten trzeba jednak ustanowić. I tak też się stało, o czym wspomnę później. Oczywiście został on odrzucony już po wojnie. W 2001 roku polskie władze powiatowe wymyśliły zupełnie nowy herb, który obowiązuje do dzisiaj. A oto i on, widoczny po prawej stronie tekstu:

Współczesny herb powiatu bolesławieckiego.

Nie będę tutaj przynudzał jego heraldycznym opisem. Heraldyka nadal trzyma się bardzo starego, tradycyjnego sposobu opisywania wyglądu herbów, więc aby nie komplikować, pozostawmy ją na boku. Generalnie z punktu widzenia heraldyki herb powiatu jest bez zarzutu. Gorzej jest jednak z historią naszego powiatu. Do tej historii nasz herb przystaje tak, jak Białorusini do reżimu Łukaszenki. Generalnie są między nimi jakieś powiązania, ale de facto Łukaszenka to jedno, a naród białoruski to drugie. Tak samo herb powiatu to jedno, a historycznie nasz powiat to drugie. Ale po kolei.

Po pierwsze primo – obecny herb powiatu bolesławieckiego to tak naprawdę przekształcony herb księcia jaworsko-świdnickiego, Bolka I. Niby wszystko się zgadza – Bolesławiec do księstwa jaworsko–świdnickiego wszak należał. Zastosowanie nawiązania do dawnego księstwa w herbie powiatu wydaje się być zasadne. Jest jednak jeden problem. Właściwie to dwa. Wszak trzeba dodać, że Świętoszów to teren dawnego księstwa żagańskiego. I o ile jeden Świętoszów można by jeszcze zignorować, ale jest drugi problem z Bieńcem, Czerną, Gierałtowem, Godzieszowem, Nową Wsią, Ołobokiem, Osiecznicą, Parową, Poświętnem, Tomisławem, Wykrotami, Zagajnikiem, Zebrzydową oraz częściowo z Ławszową i Przejęsławem. Te tereny praktycznie nigdy, z wyjątkiem bardzo krótkiego epizodu z XIV wieku, nie były pod władzą jaworsko-świdnicką. Historycznie nawet nie są częścią Śląska, ale Łużyc. O czym co raz częściej słychać, gdy się udać na zachód od Kwisy, dawnej śląskiej granicy. Herb powiatu tak jakby ignoruje historię szesnastu wsi z jego terytorium.

Kwisa w okolicach Nowej Wsi i Kierżna.

Po drugie primo – nasz herb niewiele mówi o naszej historii. Teoretycznie nie musi. Herb Bolesławca na przykład sam z siebie teoretycznie wiele nam nie mówi, mało tego, jest dosyć typowym motywem heraldycznym w skali całej Polski. Niemniej uświęca go wielowiekowa tradycja i sam w sobie jest świadectwem całej historii miasta. Można powiedzieć, że w mieście zmieniało się wszystko, ale nie licząc pewnych korekt, herb miejski trwał i trwa nadal, łącząc ze sobą całe wieki naszych miejskich dziejów. Powiat takiej tradycji herbowej nie ma, a jego herb historii powiatowej przekazuje nam tylko część. Obecny herb odwołuje się do księstwa jaworsko–świdnickiego. Księstwa, które po aneksji Śląska przez Prusy w 1741 roku praktycznie przestało istnieć, a z czasem formalnie je zlikwidowano. Herb do niego nawiązujący powstał w 2001 roku, więc można powiedzieć, że lata 1741–2001 są tutaj niemal całkowicie pominięte. Mowa o 260 latach bogatej historii, które tak jakby zniknęły.

Budynek bolesławieckiego oddziału Archiwum Państwowego we Wrocławiu z 1756 roku. Jego budowę nasz herb ledwo obejmuje swoim znaczeniem.

Po trzecie primo ultimo – symbolika lokalna. Tutaj jest nieco lepiej, bowiem w herbie znalazł się emblemat Henryka Brodatego. Za panowania tego księcia w naszym regionie intensywnie zaczęło się osadnictwo, dzięki czemu ziemie te zostały zasiedlone, nawet jeśli w przeważającej mierze przez Niemców. Według niektórych teorii za panowania księcia Henryka w Bolesławcu powstał klasztor dominikanów. Ponadto w Bolesławcu i okolicy do dziś silny jest kult małżonki księcia, czyli św. Jadwigi Śląskiej, a np. Gościszów i Nowogrodziec wręcz powstały właśnie za panowania Henryka. Emblemat książęcy należy zatem zapisać na plus. Henryk nie panował co prawda na Łużycach, jednak dobre i takie odniesienie.

Wejście główne do Bolesławieckiej Bazyliki Maryjnej. Po lewej stronie znajduje się figura św. Jadwigi.

Podsumowując – uważam, że herb naszego powiatu jest do wymiany. Nie jest dla nas całkowicie ahistoryczny – przynajmniej po wschodniej stronie Kwisy – ale nie jest herbem, który może w pełni oddawać specyfikę naszego regionu. Powinien zostać zastąpiony takim, który by taką specyfikę oddawał na tyle, na ile jest to możliwe. I to jest możliwe. Ba, taki herb kiedyś już mieliśmy !

Przedwojenny herb powiatu bolesławieckiego (fot. z pracy H. Christianiego ”Das Leben in der deutschen, schlesischen Kleinstadt Bunzlau”).

W okresie międzywojennym pojawił się pomysł nadania powiatowi bolesławieckiemu herbu. Niemieckie władze zapewne brały pod uwagę różne warianty, jednak nie są one znane – o ile w ogóle istniały. W każdym razie zaprojektowanie ostatecznego herbu zlecono, szeroko później znanemu z ratowania śląskich dóbr kultury przed zniszczeniami wojennymi, Günterowi Grundmannowi. Grundmann, w okresie III Rzeszy będący śląskim konserwatorem zabytków zapewne dobrze przyjrzał się historii powiatu. Niejednokrotnie tutaj później podejmował zawodowo także inne prace, np. przy kuźni w Kraśniku Górnym. Przy projektowaniu herbu powiatu uznał, że należy oddać jakoś nasze historyczne śląsko–łużyckie korzenie. I to mu się udało pierwszorzędnie !

Jego herb w swej górnej części posiadał dolnośląskiego orła, a właściwie jego połowę, zaś w części dolnej znalazło się miejsce na herb Górnych Łużyc. Obie części dodatkowo rozdzielała pozioma wstęga, symbolizująca graniczną rzekę Kwisę. Taka heraldyczna hybryda okazała się bardzo dobrze oddawać fakt, że nasz powiat jest terenem wybitnie pogranicznym. Nowy herb oddawał wielokulturowość naszego regionu, posiadał także lokalny odnośnik w postaci kwiskiej wstęgi. Można powiedzieć, że pomysł Grundmanna oddawał całą specyfikę, nie tylko historyczną, ale i kulturową, całego powiatu. I powrót do jego projektu wydawałby mi się bardzo sensownym rozwiązaniem.

Exit mobile version