bobrzanie.pl – to co istotne w Bolcu, Bolesławiec, informacje, blogi, sport, rozrywka, humor, imprezy, wideo

Wizja czy konieczność?

Nie jest tajemnicą, że stara droga w Suszkach była stosunkowo dobra. Można było zrobić na niej dwie, trzy mijanki i dalej by wystarczała. Zdecydowano jednak o wariancie na bogato, co nie u wszystkich znalazło uznanie. Jak wielkich zmian to wymagało widać na zdjęciu tytułowym. Od samego początku widać było, że rozum, przyzwoitość i uczciwość wobec mieszkańców były na ostatnim miejscu. I nikt nie zamierzał słuchać uwag mieszkańców. A jednocześnie po doświadczeniach sprzed lat obudziły się obawy, że buduje się ją, żeby po zakończeniu wydobycia gliny w wyrobisku Janiny urządzić wysypisko śmieci.

Dziwnie wypowiedział się kierownik ZDP mówiąc, że „projektanci nie mogli przewidzieć nawałnic, jakie zdarzają się ostatnio”. Po pierwsze był jeden projektant, który uprawnienia ma od 1986 r. Po drugie w tym zdaniu jest mowa o zdarzających się ostatnio nawałnicach. Tak więc wszyscy wiedzą już o tym. W ciągu ostatnich 20 lat Bolesławiec był zalany co najmniej czterokrotnie, w Suszkach gwałtowne przybory wody zdarzyły się trzykrotnie. Czas więc był najwyższy, żeby przyjąć, że zmieniły się warunki. Grunt musi pozostać otwarty i należy się zastanawiać czy każdy kawałek asfaltu lub betonu jest niezbędny. Czas przywrócić potokom ich kręte koryta, które przed kilkudziesięciu laty prostowano. To spowolni bieg wody i pomieści większe jej ilości. Czas zacząć inaczej projektować drogi. Są kraje, gdzie na nowych drogach rowy przydrożne nie wyglądają jak transzeje przeciwczołgowe a spadki są o jak najmniejszym kącie. Dodatkowo układa się progi zwalniające z kamienia łamanego. Skarpy, jeśli muszą być, powinny być faktycznie umocnione, nie na papierze.

Rzekoma biowłóknina, której nie przerosły żadne korzenie

Oczywiście nie da to gwarancji, ale ograniczy straty. To są teraz jedyne środki do dyspozycji. Natury nie da się ujarzmić, niech w końcu to dotrze do wszystkich zarządzających i rządzących. Od wójta po premiera.

Gdy wójt mówi o pogłębieniu strumyczka na nieużytkach, gdzie może się swobodnie rozlewać, to mieszkańców w dole jego biegu i Bobru, powinno to mocno zaniepokoić. Gdy starosta ze swobodą mówi, że nie ma gdzie sadzić drzew a do dyspozycji są dziesiątki kilometrów dróg do obsadzania, to też powinno budzić wątpliwości. To drzewa akumulują wodę, obniżają temperaturę w upał, chronią asfalt przed nasłonecznieniem, wytyczają bieg drogi po śnieżycy i łagodzą skutki ulew, gdy ich korzenie trzymają grunt. Wymuszają zmniejszenie prędkości przez szaleńców za kierownicami, gdy policja w ogóle nie zajmuje się tym problemem. I nie chodzi tylko o posadzenie. Chodzi o troskę o nie. Nie tak jak na załączonym zdjęciu, gdy pozbawiony myślenia kosiarz uszkadza sadzonki za tysiące złotych.

Pobocze DW 297, za granicą Bolesławca

Z lenistwa, nieuctwa czy otępienia umysłowego? Dzieci potrafią to zrozumieć, najwyższy czas na dorosłych.

Tadeusz Łasica

Exit mobile version