Nie pasuję do świata. Takie grosze uważam za ważne. Wyjazdowe posiedzenia komisji rady gminy dołują mnie. Niewyjazdowe również, gdy patrzę na lipy i jesion okaleczone przed szkołą przed trzema laty.
Dziś miałem zobaczyć wyczyszczone boisko i plac zabaw w Krępnicy. A poruszyło mnie sześć dębów. Formy słupowe. To nadleśnictwo zrobiło. Zawsze ktoś inny winny jest, jak zawsze przy kwestiach strat przyrodniczych. Ale gdzieś pobrzmiewało, że przejmiemy ten teren i zrobimy tyrolkę. Ja sięgam w przeszłość.
Tysiące lat temu płynął wielki Bóbr i wyżłobił szeroką dolinę. Potem skurczył się, przyszli mieszkańcy i zajęli dolinę, bo w niej była żyźniejsza ziemia. Ale skarpa była nie do zagospodarowania, za stroma. Rosły więc na niej drzewa i nikomu nie wadziły. Ale do max. 30 lat wstecz gmina miała działkę przy skarpie. O, tu zbudujemy dom ludowy i zrobimy boisko z placem zabaw. Drzewa szumiały i rosły. Ale jak to, lecą z nich liście, jest cień i gumowo-chemiczna nawierzchnia pokrywa się glonami. A feee, jakie to nieestetyczne, te drzewa nam przeszkadzają.
Usłyszałem ostatnio, że leśnicy mierzą się z tym problemem, gdy ludzie budują domy pod lasem, bo tam tak ładnie a po chwili domagają się wycięcia drzew, bo są niebezpieczne. A ja pytam, co było pierwsze? Drzewa czy buda? I dlaczego drzewa muszą być ofiarą?
Na mytree.itreetools.org wprowadziłem obwody tych sześciu dębów. Wyliczenie podaje wartość ich istnienia w dolarach przez 20 lat. Grosze, ale rosnąc, pochłonęłyby 82 kg dwutlenku węgla, zapobiegły spłynięciu ponad 38 tys. litrów wody podczas ulew i związały ponad 7 mln wody. Przy okazji schładzały podczas upałów, łagodziły wiatry i stanowiły dom dla milionów stworzeń.
W dolnej części tabeli są związane toksyczne związki z ludzkiej atmosfery. Te z samochodów, pieców, przemysłu.
Oprócz tych słupów wycięto więcej, przy gruncie. Ja naprawdę nie pojmuję, jak ludzie odpowiedzialni za naszą przestrzeń nie przyjmują do wiadomości, że takich przykładów nie można dawać społeczeństwu. Z ustawy o ochronie przyrody kwalifikuje się to do kary w wysokości ok. 200.000 zł. Ale ponieważ zrobili to leśnicy, to nie będzie żadnej kary. Zastanawia mnie, czy na leśnictwie uczą o prowadzeniu form słupowych drzew w lasach państwowych i ich wkładzie w zysk administracji leśnej? I jakie znaczenie mają propagandowe sadzenia lasu w wykonaniu różnych urzędów przy takim postępowaniu? Greenwashing widzę. A trzy z dębów kwalifikowały się do ochrony pomnikowej.
Chce mi się wymiotować, gdy przypominam sobie te argumenty. Był cień, mogły się wywrócić. Przerośnięte śmiecie nikomu nie wadzą (wróciłem po południu na pomiary i też uwieczniłem), zaś zamiast dębów posadzono tchujony. Tanie, rosną wszędzie, trujące, śmierdzące, bez żadnej wartości przyrodniczej. Za taką opinię znowu usłyszę, że nie pasuję do towarzystwa i pewnie znowu zbiorę, że jestem agresywny i atakuję tych z aureolą władzy. I wiem, nikt nie będzie miał odwagi przyznać, że coś w tych moich wypocinach jest sensownego, bo będzie widać, że ten ekologista ma za grosz racji.
Kontynuacją gospodarskiej wizyty była droga. Gdy pada deszcz, to przepusty są za małe i się zamulają. Kiedyś droga pewnie była niżej i woda przez nią przepłynęła sama. U góry był las, teraz jest wygolona plantacja a że drewno trzeba szybko wywozić, to leśne drogi przerobiono na szutrowe autostrady. Poniżej zbudowano wiatę i wszystko wybrukowano, drogę szerokim pasem wyasfaltowano. I ktoś się dziwi, że woda płynie. Splot decyzji trzech administracji i problem. Najprostsze wyjście to obniżyć drogę, ale to za trudne rozwiązanie. Komisyje muszo dojrzeć i debatować.
Ja bym strzałki namalował, żeby woda wiedziała dokąd płynąć.


Kategorie:
Łasica


Smutne, niestety to samo dzieje się za blokami pomiędzy Staszica a Augusta Cieszkowskiego (obwodnica).Już stoją tam kikuty po dębach na skarpie