bobrzanie.pl – to co istotne w Bolcu, Bolesławiec, informacje, blogi, sport, rozrywka, humor, imprezy, wideo

Foliarze

Skąd wzięło się słowo „foliarz”, którym określamy antyszczepionkowców, wyznawców spiskowych teorii covidowych, a czasem także ludzi pełnych wiary w płaskość globu, mordujące nas 5G i strzały w trzeciej sekundzie filmu ze Smoleńska? (Nowe synonimy to także „covidioci” i „antycovidowcy”.)

Otóż słowo „foliarz” pochodzi od folii aluminiowej, która nałożona na głowę, pozwala uchronić jej nosiciela przed szkodliwym promieniowaniem elektromagnetycznym. Dlaczego szkodliwym? Bo promieniowanie to pozwala zawładnąć umysłem opromieniowanego niemal równie skutecznie jak chip zamieszczony w szczepionce przez Billa Gatesa. Oczywiście o ile chip nie ulegnie uszkodzeniu po zderzeniu z chipem implantowanym podczas podawania drugiej dawki szczepionki.

Po czym rozpoznać foliarza?

Typowy foliarz wyróżnia się językiem. Ludzi bojących się koronawirusa nazywa „covidianami” (taki inteligentny dowcip, że niby są z innej planety, jak Marsjanie), maseczki nazywa „kagańcami” (krępują wolność, wolność i swobodę, krępują zabawę i dziewczyny młode). Czasem też w ferworze dyskusji covidioci (czyli foliarze) mylą się foliarzom z covidianami, ale poza tym foliarze są nieomylni. A są nieomylni, bo wiedzą lepiej, bo ich jutub jest lepszy niż Twój!

Tu mała dygresja: Foliarskie treści są często usuwane przez jutuba czy fejsbuka, ale dla folarza to nie dowód na ich niedorzeczność, tylko na spisek wielkich korporacji. Co zupełnie nie zmienia faktu, że nieusunięte jeszcze treści z tych samych źródeł foliarz kolportuje i wtedy źródła te same są dla niego wiarygodne.

Foliarze lubią nucić piosenki Ivana Komarenko a wielu ma w sypialni plakaty Edyty Górniak. Foliarstwo często idzie w parze z miłością do Konfederastów (Polska dla Bosaków, Gilead dla macic), wiarą w rozum Korwina, ekonomiczny geniusz Mentzena i w to, że Jan Paweł II o niczym nie wiedział.

Bez kagańca, ale na smyczy:

Oczywiście wszyscy „czasem nie nosimy maseczek”, ale tylko u foliarza takie zachowanie to akt bohaterstwa i walki z systemem.

Foliarze nie noszą maseczek… chyba, że mają w tym interes. Nie wierzą też w testy, chyba że mają interes w tym, żeby test zrobić. Ale to, że czasem foliarz włoży maseczkę, albo zrobi test kiedy mu się to opłaca, nie zmienia tego, że nie wierzy w testy i maseczki.

To dość zawiłe… wiem.

Teoretycznie u foliarza brak maseczki jest manifestem niezależności myślenia. Ale kiedy manifestacja mu się nie kalkuluje, maskę zakłada. Prawdopodobnie niezłomność i odwaga osobista oraz stałość poglądów są w mózgu foliarza jakoś powiązane z numerem konta i żelazność jego zasad jest uzależniona od salda. Statystyczny foliarz w badaniu opinii publicznej na pytanie o chęć zaszczepienia się w zamian za samochód w prezencie nie wybiera odpowiedzi „tak” lub „nie”, tylko pyta o markę i rocznik.

Foliarze niezłomi:

To kategoria foliarzy, która wierzy nie tylko w spisek Billa Pfizera, ale także w to, że dowodem foliarskiego heroizmu jest zjedzenie obiadu przy stoliku w knajpie podczas lockdownu, albo nocleg w hotelu „że niby służbowo”. Foliarz niezłomny wychodząc z Żabki, w której oszukał światowy spisek kupując hotdoga bez maski, myśli że przez chwilę wygląda jak powstaniec warszawski wyłaniający się z kanałów. Podobno wielu foliarzy po bezmaskowych zakupach w dużych galeriach handlowych miewa orgazmy.

Identyfikacja!

Gdybyście mieli wątpliwość, czy foliarz jest foliarzem, zawsze możecie spytać podejrzanego o wynik wyborów prezydenckich w USA. W świecie foliarzy nadal rządzi Trump.

Exit mobile version