sie 8, 2011
2751 Wyświetleń
0 0

300% normy, czyli jeden dla wszystkich

Napisany przez

To chyba pierwsza wyborcza reklama Dariusz Kwaśniewskiego, bolesławieckiego kandydata PO w kampanii tegorocznych wyborów parlamentarnych. Opublikowana została na istotne.pl, ulubionym portalu kandydata (tak deklarował przed wyborami samorządowymi). Niestety kliknięcie w nią nie prowadzi do poznania kandydata, bo kliknięcie wywołuje efekt zerowy, co może, ale nie musi, być proroctwem wyborczym. Strona dariuszkwasniewski.pl (używana w wyborach samorządowych)  nie żyje a blog kandydata mówi więcej o edukacji, niż o jego wyborczych zamiarach. Tyle, że nie chodzi tu o edukację kandydata.

Jak Wam się podoba banner? Jak Wam się podoba hasło wyborcze „Jeden dla wszystkich, wszyscy na jednego”?

Problem w tym, że to przydługie nieco hasło realizuje inny kandydat, Jerzy Zieliński, który podobno chce zostać senatorem. Tekst na bolec.info o szeregu funkcji Jerzego Zielińskiego, który ma kandydować do Senatu, nieco szokuje liczbą tych funkcji (a czytelnicy w komentarzach podają kolejne zajęcia płatne i niepłatne). Trudno nie odczytać sugestii, że sekretarz ma klona, jedzie na redbullach, jest spidermanem albo wszystkie jego zajęcia stanowią ogrom pracy podobny do tego, jaki w sobotę miewa statystyczny bezrobotny.

Pan Jerzy jest sekretarzem miasta, pełni funkcję wiceprezydenta Bolesławca, zasiada w radzie nadzorczej lubańskich wodociągów. Jest też przewodniczącym grupy roboczej „Komunikacja kolejowa” działającej w ramach Stowarzyszenia Gmin Polskich Euroregionu Nysa. Czytelnicy Bolec.info donoszą, że zasiada on również w radzie nadzorczej spółki prowadzącej lubański szpital i jest przewodniczącym stowarzyszenia „Pogranicze”.

Z jego oświadczenia majątkowego wynika, że był też, a być może jest nadal, członkiem rad nadzorczych dwóch miejskich spółek w Bolesławcu, Bolesławieckiego Funduszu Poręczeń Kredytowych oraz Miejskiego Zakłady Rehabilitacji Leczniczej. Obie te funkcje są niepłatne.

Nie chodzi mi o to, czy pan Jerzy jest w stanie podołać tylu funkcjom, w jego inteligencję i wiedzę trudno mi wątpić a wiele jego funkcji to działania niezbyt absorbujące. Problemów z pogodzeniem pracy z ewentualną kampanią wyborczą też nie przewiduję, bo przecież niektóre z tych fuch w dużej mierze polegają na permanentnym prowadzeniu kampanii wyborczej.

Jednak bardziej nurtuje mnie geneza tekstu o samorządowcu wielozadaniowym, która być może wiąże osoby obu kandydatów. Obym się mylił, ale zastanawia mnie to, czy autorem tekstu o Jerzym Zielińskim nie jest zatrudniony w starostwie współpracownik Dariusza Kwaśniewskiego współpracujący również w z Bolec.info. Takie przypuszczenie urealnia fakt, że w tekście nie ma nawet wypowiedzi sekretarza.

Jeśli się nie mylę, to czym autor tekstu różni się od swojego bohatera?

Kategorie:
Łętowski · wybory 2011
https://bobrzanie.pl/kategoria/blogi/letowski/

Fotograf (bernardletowski.pl), bloger, lekko emerytowany dziennikarz.

Komentarze do 300% normy, czyli jeden dla wszystkich

  • No, no, Satyr, cieszę się, że piszesz – Twoja żona i koty mogą spać spokojnie ;)

    Lolka 10/08/2011 22:09 Odpowiedz
  • Historia światowego parlamentaryzmu zna wiele zaskakujących przypadków.
    Każdy chyba słyszał o koniu-senatorze z czasów starożytnego Rzymu. Incitatus, bo o nim mowa, należał do cesarza Kaliguli. Ten następca cesarza Tyberiusza po ciężkiej chorobie (miało to być zapalenie mózgu) stał się niezrównoważony, a nawet zaczął zdradzać oznaki szaleństwa. Nic więc dziwnego, że i swojego ulubionego konia traktował w sposób przekraczający miarę zdrowego rozsądku.
    Pochodzący z Hiszpanii rumak był koniem wyścigowym. Początkowo nosił imię Porcellus, czyli Prosiaczek. Jednak cesarz zmienił jego miano. Odtąd koń zwał się Incitatusem (Chyży).
    O życiu Incitatusa na dworze Kaliguli pisze Swetoniusz w swoich „Żywotach Cezarów”. Według rzymskiego pisarza, zwierzę miało dla siebie 18 służących, którzy dbali o nie. Rumak mieszkał w marmurowej stajni, chadzał w uprzęży ozdobionej drogimi kamieniami, jadał zaś ze żłobu z kości słoniowej. Karmiono go owsem wymieszanym z płatkami złota. Czy taka dieta mu odpowiadała, nie wiadomo.

    Incitatus miał zresztą możliwość spróbowania innych potraw, ponieważ regularnie uczestniczył w ucztach wydawanych przez Kaligulę. Cesarz wznosił toasty za zdrowie rumaka, a za cesarskim przykładem robili to i inni uczestnicy spotkań.

    Jako koń wyścigowy, Incitatus miał rzecz jasna prawo do spokoju i odpoczynku przed zawodami. Nad tym, by w noc przed wyścigami nikt mu nie przeszkadzał, miał czuwać osobiście sam Kaligula, sypiając obok zwierzęcia. Swetoniusz pisze jednak też, że obowiązek ten spadał na żołnierzy.

    Według pisarza, Kaligula mianował swego ulubieńca senatorem. W ten sposób miała się rozpocząć kariera polityczna Incitatusa, ponieważ koń miał z czasem zostać konsulem.

    Śmierć Kaliguli i zmiana na cesarskim tronie zniweczyła te plany. Następca Kaliguli, cesarz Klaudiusz, jak pisze o tym w swej powieści Klaudiusz i Messalina Robert Graves, sprowadził życie Incitatusa do czysto końskich wymiarów. Zwierzę musiało opuścić stajnię o ścianach pokrytych freskami, wypełnioną drogocennymi sprzętami , jak też zrezygnować z kosztownych okryć i specjalnych stajennych. Odtąd przysługiwała mu tylko dzienna racja konia kawaleryjskiego. Po tak radykalnym zmniejszeniu dochodów Incitatus nie mógł dłużej być członkiem senatu, bo był za ubogi. W ten sposób Klaudiusz nie pozwolił, by rumak pozostał senatorem przez jeszcze trzy lata brakujące mu do awansu na konsula, czego wymagało prawo rzymskie. Koń w zwykłej stajni zamieszkał jednak ze swoją żoną Penelopą, która, gdy jej małżonek uczestniczył w wyścigach, często nosiła na swoim grzbiecie Kaligulę.

    http://www.cafeanimal.pl/artykuly/do-poczytania/Cesarz-Kaligula-i-kon-Incitatus,2215

    Stary Satyr 10/08/2011 21:07 Odpowiedz
  • pozwalam tobie wode scisnac, ubic, sprasowac, pokroic na kawalki, plasterki, wazne jest to abys zmiescil w sloiku litrowym 300% wody

    fobiak 10/08/2011 19:09 Odpowiedz
  • dobra bo nie zrozumiales
    masz sloik litrowy i wypelniasz go w 100% woda, to wypelnij mi go teraz w 300%

    fobiak 10/08/2011 19:07 Odpowiedz
  • a dlaczego mi wspolczujesz, masz jakies plany zwiazene ze mna. calosc to jest 100% i wszelkie mody z zachodu nie akceptuje, jesli jest calosc to nie moze byc wiecej jak 100% inne calosci to inne. jesli miales wykonac norme i ja przekroczyles to wykonales ja w 100% i dodatkowa wykonales, przerobiles, przepracowales iles tam czegos.
    jeszce brakuje abys mi wcisnal, ze u ciebie na wsi produkuja samosiejke 850% i szklane wypijesz to jezdzisz rowerem z 1456 °°/. (promilami).
    przeciez nic tu z historii nie pitole to jak sie to ma do mojej matematyki.

    fobiak 10/08/2011 17:41 Odpowiedz
  • fobiak,
    jeżeli historii uczyłeś się tak samo jak matematyki,
    to współczuję.

    Hegemon 10/08/2011 16:14 Odpowiedz
  • przygladajac sie kandydatom, musze przyznac, ze darek jest najladniejszy. ale nie piekno zdobi czlowieka lub jak cie widza tak cie pisza, chociaz nie wszystko zloto co sie swieci. wyciagajac wnioski z tych madrosci doszedlem do wniosku, ze darek ma nikle szanse poniewaz nie potrafi dobrze klamac. mogl nalac wody, ze zalatwi sprawe archiwum i wybuduje nowa szkole dla dzieci niepelnosprawnych, parterowa ekologiczna jednym slowem nowoczesna, ze czesc srodkow pozyska ch.. wie skad a reszte dofinansuje srodkami uzyskanymi ze sprzedazy starej szkoly. i juz sprawa wygladalaby inaczej.

    to 300% tez mnnie razi bo ze szkoly pamietam, ze procencikow moze byc tylko 100.

    fobiak 09/08/2011 19:18 Odpowiedz
  • Huzia na Józia to by było hasło kandydata SLD, który zamierza kolejne wybory przegrać korzystając ze zbieżności imion i nazwisk.

    Bernard 09/08/2011 18:48 Odpowiedz
  • Hasło wyborcze – jego druga część („wszyscy na jednego”) – przywołała mi w myślach jedynie… „Huzia na Józia”. Taki był zamiar kandydata, by dostać po …?

    Agnieszka 09/08/2011 18:36 Odpowiedz
  • To prawda -umiejętności i dokonania Pana Zielinskiego mogłyby wpędzic w kompleksy nawet MacGyvera

    Stary Satyr 08/08/2011 17:07 Odpowiedz
  • wszystko w jednych rekach swiadczy tylko o gospodarnosci kandydata, co by to bylo gdyby kandytat zachorowal albo musial leciec do smolenska na obchody, boleslawiec by sie zawalil. geniuszy w miescie nie brakuje i dzieki genialnosci ciemnego ludu sa genialnie doceniani, chociaz trzeba przyznac, ze zbyt skromnymi jak na ich wielkie zaslugi pieniazkami.

    fobiak 08/08/2011 07:17 Odpowiedz
  • No i moje wyrażone w tekście życzenie, „obym się mylił”, spełniło się : )

    Bernard 08/08/2011 07:12 Odpowiedz
  • Cóż, być może jestem przewrażliwiony dostrzegając skręt bolec.info w stronę powiatu, PO i PrOpagandy dziwnie zbiegający się z Twoją powyborczą fuchą.

    Co do telefonów i zbierania informacji to tylko wpis na blogu (stek refleksji) a nie artykuł na portalu informacyjnym, a ja jakby nie dziennikarz, jegomościu.

    Friendsy na facebooku faktycznie czas uporządkować i uszczuplić : )

    Bernard 08/08/2011 07:09 Odpowiedz
  • Ależ Bernardzie, wystarczyło zapytać:) Masz mój numer telefonu, gg, email… i masz mnie we „frendsach” na fejsbuku:) Nie jestem autorem tego tekstu, co więcej nie wiem kto jest jego autorem (mogę się tylko domyślać).

    Proponuję ci na przyszłość nurtujące cię pytania… zadawać ludziom, którzy mogą ci na nie odpowiedzieć:) Jest też pewne określenie na wytykanie innym grzechów, które się samemu popełniało lub popełnia (patrz niepytanie zainteresowanego). Ale to już pewnie wiesz…

    jegomosc 08/08/2011 06:52 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

The maximum upload file size: 32 MB. You can upload: image, video, other. Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded. Drop file here

Bobrzanie.pl
pl_PLPolish