Paź 16, 2012
891 Wyświetleń
0 0

Dzień Edukacji Narodowej okiem kelnera, czyli BYO po naszemu

Napisany przez

Poniższy tekst nadesłany do naszej redakcji przez anonimowego nadawcę, to odnalezione przypadkiem zapiski pewnego kelnera. Gdyby brać nauczycielska planował obsmarowanie z przymrużeniem oka braci kelnersko – restauracyjnej – służymy łamami : )

 

październik 2007

Siedząc w szkolnej ławie nie widziałem jak wielka jest pomysłowość pedagogów. Zaczynając pracę kelnera nie wiedziałem co znaczy hasło “nauczyciele piją swoją wódę.” Teraz już wiem, bo obsługiwałem ciała pedagogiczne z okazji Dnia Nauczyciela.

Wzięli 30 kieliszków, butelkę wódki i… to wszystko. Wyszło im po 16 gram na łeb, ale bełkotali coraz bardziej z każdą godziną sączenia tych 16 gramów. Koleżanka zza baru powiedziała mi, żebym zwrócił uwagę na to, jak bardzo wypchane są nauczycielskie torebki. Pewnie zeszytami.

 

październik 2009

W tym roku pedagodzy poprzychodzili ze swoimi dwulitrowymi butelkami coli. Strasznie bladej coli. Wygląda to jak roztwór 1,5 litra wódy na 0,5 litra coli. I nieźle trzepie.

 

październik 2010

W tym roku już jak rezerwowali miejsca to dla większego zakamuflowania akcji “ale z nas cwana ekipa” chwytali się na kilka sposobów żeby uniknąć żenujących sytuacji:

1. rezerwacje robili na terminy od 7-12 października na imprezy bezalkoholowe

2. nie przedstawiali się, nie informowali, że to impra nauczycieli tylko udawali, że to imieniny klubu AA

3. kamuflowali się w zakamarkach

4. rachunek płacili od razu, żeby kelnerzy nie mogli się “zorientować” (czemu uważają nas za cymbałów skoro sami nas uczyli?)

 

październik 2011

Szef z innymi restauratorami zastanawia się nad petycją do władz, aby Prezydent miasta na ten konkretny dzień zrobił super koncesję na alkohol dla kolegów nauczycieli. Stawka “O” dla wszystkich knajp, które sprzedają wódkę nauczycielom z okazji ich święta. Byłoby nauczycielom taniej i nie musieliby sobie łokci obijać nalewając pod stołem.

 

październik 2012

Szef kazał mówić nauczycielom, że lokal zarezerwowany.

 

październik 2013

Mamy nową strategię.
BYO to skrót od Bring Your Own, czyli Przynieś Swój Własny. Chodzi o oficjalne przynoszenie swojego alkoholu do restauracji. Np. w Australii koncesje na alkohol są tak drogie, że wielu restauratorów ich nie wykupuje i prowadzi knajpy typu BYO. Restauracje często pobierają niewielką opłatę za przyniesienie własnego alkoholu, czyli tzw. korkowe, w zamian oferując kieliszki i lód. Takie lokale oznacza się znakiem BYO.

A jeśli na drzwiach restauracji wisi informacja, że restauracji jest „fully licensed” oznacza to, że można w niej spożywać tylko alkohol tam kupiony i wnoszenie własnych trunków jest zabronione.

Przed Dniem Nauczyciela 2013 powiesimy na drzwiach napis “fully licensed – TEACHERS NO MORE”.

Kategorie:
news
https://www.bobrzanie.pl

Masz temat? Masz problem? Coś Cię wkurza albo cieszy? Napisz do nas maila lub zadzwoń na numer 696 373 113.

Komentarze do Dzień Edukacji Narodowej okiem kelnera, czyli BYO po naszemu

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    pl_PLPolish
    Przeczytaj poprzedni wpis:
    Świąteczny apel do władz

    W konsekwencji opublikowania przeze mnie ankiety dotyczącej problemu przeludnionych klas szkół, którymi zarządzają władze miejskie - w dniu dzisiejszym złożyłem na...

    Zamknij