Cze 9, 2015
959 Wyświetleń
0 0

Irena Tkaczyk na 60. Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim w Słupsku

Napisany przez

Publikujemy relację ze Słupska Ireny Tkaczyk, lubanianki, która zakwalifikowała się na finał Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego. Irena jest lubanianką, która na zajęcia teatralne dojeżdża do Bolesławca i w Starym Teatrze w Bolesławcu ćwiczy pod okiem Anety Ćwieluch, twórczyni lubańskiego teatru “Dziewiątka” i bolesławieckiej pracowni teatralnej FormaT.

,,Gdy emocje już opadną.Jak po wielkiej bitwie kurz….” Tak emocje już opadły po 60. Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim – “Sam na scenie” w Słupsku. Za chwilę pozostaną wspomnienia, ale zanim to nastąpi pragnę podzielić się swoimi refleksjami. A mianowicie tym, że czułam się wyróżniona możliwością bycia sama na scenie w Słupsku w całym tego słowa znaczeniu.

Wspomnę iż było to moje pierwsze zdobycie nagrody, jaką był udział w eliminacjach w Słupsku. Pojechałam tam sama bez swojego anioła stróża – Anety Ćwieluch, pełna obaw. Jednak z perspektywy czasu uważam, iż był to dobry pomysł. Moja podróż trwała ok.13 godzin, to dość sporo tym bardziej, że w autobusie człowiek nie czuje się zbyt komfortowo. Ale dałam radę.

W Słusku przywitał mnie mój pilot, z którym dotarłam do MDK Rondo.Od razu poczułam serdeczność organizatorów imprezy. Z biegiem czasu zjeżdżali się uczestnicy, z którymi szybko nawiązałam kontakt mimo, że różnica wieku była różna. Oglądając wszystkie monodramy zastanawiam się, nad którym mogłabym zatrzymać się i wgłębić. Myślę, że każdy miał w sobie coś ciekawego, coś co przykuwa uwagę choćby na chwilę. Atrakcją kończącą imprezę był pokaz ogni, które prezentowała grupa teatralna ze Słupska. Oglądałam to z otwartymi ustami. Niesamowite! Dziewczyny tańcząc machały ogniami zręcznie, a chłopak wtórował im. Fajne to było. Wspomnę jeszcze, że samo miasto Słupsk jest bardzo ładne, są tam miejsca, w których z przyjemnością można zaszyć się z ksiązką i są również miłe kawiarenki, w których piłam pyszną kawę z poznaną koleżanką Gosią. Zdałam egzamin!

Emocje jakie towarzyszyły mi podczas pobytu były różnorakie. Od wzruszeń, śmiechu po obawę i tremę czy sprostam oczekiwaniom swoim i bliskich ludzi. Stanęłam na scenie, zagrałam i jestem z siebie dumna. Opinie? No cóż, nie ze wszystkimi się zgadzam, ale każdy ma prawo głosu. Dziękuje za ciepłe słowa Pani Doroty Landowskiej, która swoimi opiniami dodała mi wiary w to, co robię. Dziękuje Anecie Ćwieluch za cierpliwość, pomoc i ciepło. Dziękuje Panu Markowi Łętowskiemu, dyrektorowi MDK w Bolesławcu za umożliwienie mi wyjazdu do Słupska. Również dziękuje Maćkowi Łagodzińskiemu za pomoc, rady i rozmowy, które również utwierdziły mnie w słuszność moich działań. Tegoroczny ,,Sam na scenie” dobiegł końca, ale pozostaną we mnie niezapomniane wspomnienia, cudowna atmosfera ludzi biorących udział oraz organizowatorów, monodramy kolegów i koleżanek, które z wielką ciekawością oglądałam.
                                                  

To pasja dodaje nam skrzydeł, 
unosi Nas wysoko, daje radość,
uczy wytrwałości, walczy ze słabościami,
przezwycięża strach.

 

                                                                                                                               Irena Tkaczyk

Kategorie:
kultura

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

pl_PLPolish
Przeczytaj poprzedni wpis:
Nikt nie chce być dyrektorem Młodzieżowego Domu Kultury

Do 3 czerwca można było składać swoje aplikacje w konkursie na dyrektora Młodzieżowego Domu Kultury w Bolesławcu. Do starostwa, mimo...

Zamknij