Gru 1, 2011
1393 Wyświetleń
0 0

Sześciolatków tłum, czyli co dała akcja namawiania rodziców na wysłanie dzieci do szkół

Napisany przez

XV sesja Rady Miasta obfitowała w ciekawe tematy, jednym z nich była dyskusja na temat tego czy więcej dzieci w klasie to rozwiązanie lepsze niż mniej dzieci w klasie… No i dla kogo lepsze. Przy okazji poznaliśmy efekty wiosennego namawiania rodziców do wysyłania sześciolatków do podstawówek.

“Radny Piotr Hetel zapytał, ilu 6-latków poszło w bieżącym roku do szkoły.

Prezydent Miasta Piotr Roman, ustosunkowując się do kwestii liczby dzieci w klasach, poinformował, że od 20 lat inicjatywą samorządów jest określenie standardów przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, gdzie byłaby ustalona subwencja na określoną liczbę godzin tygodniowo w określonych ilościowo klasach. Jednak żaden rząd nie wprowadził tej standaryzacji usług oświatowych, ponieważ musianoby oprzeć subwencję nie na bardzo skomplikowanym algorytmie, który służy już do podziału kwoty, która wcześniej przeznaczona jest w budżecie, mechanizm musiałby być odwrotny. Określenie standardu służyłoby do tego, że z budżetu państwa na edukację miejską, gminną, powiatową należałoby przeznaczyć określoną wielkość środków i dopiero wtedy następowałby podział wewnętrzny wg algorytmu. Prezydent oznajmił, że teoretycznie można się zgodzić z teorią, że im mniej liczna klasa, tym poziom nauczania jest większy. Gdyby tak było, to wszystkie szkoły wiejskie dookoła Bolesławca miałyby najwyższy poziom. Zaznaczył, że szkoły powiatowe, które często liczą więcej niż np. 15 osób w klasie, są jednymi z najlepszych na Dolnym Śląsku – zajmują drugą lokatę, co jest wielkim sukcesem nauczycieli, dyrektorów. Zauważył, że możliwości finansowe, w niektórych szkołach powodują, że likwiduje się podziały na grupy. Dodał, że liczba dzieci w klasie nie wynika z polityki oświatowej państwa, tylko jest najczęściej pochodną możliwości finansowych samorządów w Polsce.

II Z-ca Prezydenta Miasta Kornel Filipowicz w uzupełnieniu wypowiedzi Prezydenta Miasta dodał, że w materiałach, które radni otrzymali są informacje na temat ilości uczniów w oddziałach. Zaznaczył, że materiały te były niejednokrotnie analizowane, chociażby gdy była mowa o raporcie o stanie oświaty. Niemniej jednak, poinformował, że w przypadku SP nr 4 średnia ilość dzieci w oddziałach wynosi 27-28. Zwrócił uwagę na fakt, że w klasach, w których jest najwięcej dzieci wyniki nauczania są najlepsze. Dodał, że bolesławieckie szkoły podstawowe osiągnęły w tym roku bardzo wysoki wynik w województwie. Zwrócił uwagę na dane Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej, w których mowa jest o wynikach szkół podstawowych w Powiecie, gdzie są małe szkoły i są też duże szkoły w miastach. W tym przypadku wynik był o ok. 4% wyższy niż średnia wojewódzka. Podkreślił, że jest bardzo wysoki wynik, który powala mit, że im więcej dzieci w klasie, tym wynik jest gorszy.

Następnie Naczelnik Wydz. SP odniosła się do kwestii sukcesu szkół ponadgimnazjalnych. Klasy osiągnęły najwyższy poziom, jeżeli chodzi o zdawalność matur. Klasy liczyły od 34 do 35 uczniów.  Jeżeli chodzi o wyniki dydaktyczne, to nie można liczyć tego miarą ilości uczniów w danej klasie. To się w żaden sposób ze sobą nie łączy. Podkreśliła, że Gmina ma zawsze na uwadze nie tylko dobro ucznia. W tym zakresie ważne jest stanowisko dyrektora oraz Rady Pedagogicznej danej szkoły.

Naczelnik Wydz. SP Beata Sulska, w odniesieniu do liczby 6-latków, które poszły w bieżącym roku do szkoły poinformowała, że zostało przyjętych 65 dzieci.”

Kategorie:
Protocool
https://www.bobrzanie.pl

Masz temat? Masz problem? Coś Cię wkurza albo cieszy? Napisz do nas maila lub zadzwoń na numer 696 373 113.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

The maximum upload file size: 10 MB. You can upload: image, video, other. Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded.

pl_PLPolish
Przeczytaj poprzedni wpis:
Drugie Słońce

Pośród zgiełku codziennych spraw i zajęć, zakryci dachami swoich domów i samochodów; wieczorem oślepieni blaskiem ulicznych latarni […]

Zamknij