Lut 22, 2015
2097 Wyświetleń
0 0

Nagrody za promocję miasta inaczej? Troszkę wołania na wietrze

Napisany przez

Mogę oczywiście napisać o tym, co w nagrodach za promocję miasta jest nie tak i dlaczego obecna formuła jest niezbyt trafna. Mogę też jechać po nagrodach i wyzłośliwiać się przez pięć akapitów na temat organizatorów i gali. Ale nie o to chodzi. Chodzi o zaproponowanie innego rozwiązania, podnoszącego prestiż nagród, radość nagrodzonych ale i zmniejszającego krytykę pod adresem tego wyróżnienia.

Kilka moich prywatnych wniosków:

1. Nagród jest za dużo.
2. Nagradzane są wciąż te same osoby i instytucje
3. System przyznawania nagród jest niewydajny.
4. Rozumienie pojęcia “promocja miasta” jest… niewłaściwe.
5. Kategorie nagród są nieprzemyślane.
6. Zróbmy z gali wydarzenie.

Nie będę powyższego uzasadniał (życie uzasadnia za mnie), poszukam rozwiązań.

1. Zmniejszmy ilość nagród: nominujmy w każdej kategorii 3 do 5 osób/instytucji, dajmy tylko jedną nagrodę w roku w danej kategorii. Nagroda będzie prestiżowa, wyróżniony będzie naprawdę wyróżniony. Dajmy mu też czas na scenie, doceńmy jego obecność i dajmy szansę na zaistnienie. Formuła kwiatek, buzi, rąsia i wypad ze sceny… to nie jest trafna forma docenienia kogoś szczególnego a przy obecnej ilości nagradzanych pozwalanie każdemu na kilka słów do mikrofonu też byłoby absurdem.

2. Zaprośmy laureatów do grona decyzyjnego. Unikajmy nominowania osób już nagrodzonych, uczyńmy z nagrody wyróżnienie jednorazowe, ale wyjątkowe.

3. Nagrody przyznaje osobistą decyzją prezydent miasta po zaopiniowaniu ich przez komisje rady miasta. Wnioski zgłaszają instytucje, stowarzyszenia czy kluby z Bolesławca. Z tego co się orientuję prezydent do puli nominowanych może dorzucić kogo chce.

Pamiętajmy o tym, że nagrody (i gala) nie są fundowane przez prezydenta miasta a przez mieszkańców, którzy płacą podatki i przez firmy z terenu naszego miasta. Dlaczego decydowanie o podziale tych pieniędzy oddajemy w jedne ręce? Niech to się nazywa nagrodami prezydenta, spoko. Ale nie czyńmy z niego człowieka, który zna się na wszystkim.

Przecież prezydent nie jest nieomylny i nikt chyba nie ma takiej wiedzy, aby ogarnąć wszystkie pola aktywności bolesławian w danym roku. Ok, doradzają mu radni, ale nie musi liczyć się z ich zdaniem. Nawet gdyby się liczył i zawsze potwierdzał swoją decyzją wybory radnych, to skąd mniemanie, że są oni miarodajni i uczciwi w ocenach? Jacy z nich znawcy promocji, skoro promocja miasta wygląda jak wygląda? Ok, mają poparcie społeczne, bo dzięki niemu weszli do rady. Mam tylko wątpliwości, czy radny, który ma sport w nosie, powinien współdecydować o tym, jaki sukces sportowy i w jakiej dyscyplinie ma największe przełożenie promocyjne… Czy radny, który do teatru zajdzie tylko wówczas, gdy dostanie darmową wejściówkę, odróżnia siłę promocyjną lokalnego zespołu muzycznego i nagrody na ogólnopolskim festiwalu teatralnym.

Poza tym radni opiniują nagrody dla instytucji i pracowników instytucji samorządowych co też śmierdzi. Wkrótce będziemy nagradzać za promocję miasta pracowników działu promocji miasta.

Można stworzyć kapitułę z ludzi znaczących w danych dziedzinach. Problem w tym, że skoro oni w tych dziedzinach znaczą, to okaże się że są np. trenerami czy prezesami klubów sportowych, których zawodnicy pretendują do nagrody.

4. Dla mnie “promocja miasta” to przede wszystkim promowanie go poza miastem. Dlatego brak w tym roku nagrody dla bolesławianina, który skoczył w 2014 roku ze stratosfery na spadochronie (relacjonowały to media ogólnopolskie) to nieporozumienie. Cały świat obejrzał w tym roku Bolesławiec i Gliniadę dzięki programowi telewizji ARTE. Nawet jeśli to nie powód, żeby nagrodzić Gliniadę, realizatorzy filmu dla promocji miasta zrobili być może więcej niż cały dział promocji magistratu.

Po prostu doceniajmy tych, którzy pokazują Bolesławiec na zewnątrz, robią rzeczy ponadlokalne.

5. Do wniosku piątego pchnęła mnie analiza laureatów z kategorii NAUKA. Wszyscy oni powinni dostać nagrody w kategorii EDUKACJA!. W kategorii NAUKA nagrodę powinna dostać np. autorka znakomitej i ciekawej pracy doktorskiej (tak wiem, że jest konkurs na takie prace o Bolesławcu ale wiem też jak mało osób bierze w nim udział), czy firmy zajmujące się innowacjami, badaniami naukowymi itd.

Proponowałbym kategorie: edukacja, kultura, sport, nauka, biznes, działanie społeczne, “wydarzenie roku”
nagroda honorowa za całokształt działalności i ewentualnie nagroda mieszkańców wybierana w głosowaniu internetowym czy SMS-owym. 

Najchętniej jednak zmniejszyłbym ilość tych kategorii.

Czy zmiany są możliwe? Niestety nie sądzę. Kolejne gale pokazują, że w organizatorach “plebiscytu” jest bardzo mało samokrytyki i skłonności do autorefleksji. Nagród nie skrytykują też raczej radni, bo oni przecież nie krytykują żadnych działań władz miasta. A anonimową zwykle krytykę w internecie władze mają tam, gdzie mają.

Alternatywa?

Jest!

To luźny pomysł: nagrody za promocję miasta niezależne od władz miasta i powiatu, od polityków i samorządowców, przemyślane i sprawiedliwe. Wyobraźmy sobie np. nagrody za promocję miasta organizowane przez bolesławieckie media. A dlaczego przez media? Bo mają niezłą orientację w tym, jakie działania faktycznie promowały nasze miasto na zewnątrz. I nie chodzi mi tu o media proratuszowe czy miłujące powiat, chodzi mi o wszystkie. Wyobraźmy sobie, że każda redakcja deleguje jedną osobę do grona decydującego o nagrodach, że media same organizują galę a nagrodzonych dodatkowo promują na swoich łamach tak samo jak siłą rzeczy nadają pewną rangę całemu “plebiscytowi”.

Taką kapitułę należałoby uzupełniać laureatami, przynajmniej tymi, którzy dostali nagrody honorowe za całokształt działań. No i oczywiście nie można się w nominacjach ograniczać tylko tymi, które zgłaszają jak dotychczas kluby, stowarzyszenia i instytucje. Trzeba je uzupełniać osobami, za które nie miał kto złożyć wniosku, albo które się wokół tego nie zakręciły.

Można stanąć ponad podziałami i to zrobić? Można.

No dobra, do kategorii nagród można by dodać (w wypadku nagród dziennikarskich) jeszcze dwie: polityk roku i antyreklama roku. To dodałoby pieprzu i emocji.

Wiem, że mało realne jest to, aby mój pomysł się ziścił, ale pomarzyć można. Potraktujcie powyższe jako zainicjowanie dyskusji. Tak, można już na bobrzanach komentować anonimowo : )

 

 

PS.

Fotka pochodzi z gali 2012 i jedynym jej celem jest przyciągnięcie uwagi czytelników.

Kategorie:
Łętowski
https://bobrzanie.pl/kategoria/blogi/letowski/

Fotograf (bernardletowski.pl), bloger, lekko emerytowany dziennikarz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

The maximum upload file size: 10 MB. You can upload: image, video, other. Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded.

pl_PLPolish
Przeczytaj poprzedni wpis:
Oscarowe przedbiegi: Whiplash

Dobre filmy o muzyce należą do rzadkości. Dobre filmy o muzyce, w których to nie wokal, a instrumenty są na...

Zamknij